Reklama

Zaremba: Marek Król ściga Kaczyńskiego

Moje najstarsze wspomnienie o Marcinie Królu to jego referat na tak zwanej sesji marcowej w 1981 roku na Uniwersytecie Warszawskim.
Piotr Zaremba

Piotr Zaremba

Foto: Rzeczpospolita

Zaimponował mi wtedy jako człowiek, który mówił o Marcu '68 trochę co innego niż większość dyskutantów. Umiał na przykład objaśnić ten paradoks, że dla sporej części Polaków nie Marzec, a stalinizm był największym nieszczęściem. Albo że moczarowcy pozyskiwali ludzi selektywnym odwołaniem się do tradycji patriotycznej. Chapeaux bas za unikanie stereotypów.

Dziś słucham profesora Króla posyłającego Jarosława Kaczyńskiego przed Trybunał Stanu. I… próbuję zrozumieć. Mam wrażenie, że dawny Król, ten z sesji marcowej, też próbowałby zrozumieć. Nie byłby entuzjastą retoryki Kaczyńskiego, ale spojrzałby chłodnym okiem badacza. Dzisiejszy mówi o zagrożeniu dla demokracji, bo prezes PiS krzyczy pod pałacem, że nie lubi rządzących. Choć jeśli komuś tym zagraża, to własnej formacji.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama