Było oburzonko serio i było zrywanie boków ze śmiertelnie poważnej redaktor Łaszcz rozprawiającej o „mamie Madzi na tropach Yeti" czy też co tam w tym odcinku pokazano.

Pokazano już prawie wszystko.  I trzeba by powiedzieć dość. Stop.  Z kogo się śmiejecie, koteczki?  Z mediów?

Nie, rybeńki, z siebie samych się  śmiejecie. Media bez was, bez nas - odbiorców nie istnieją. Co, banał? Jasne, że tak, ale jakoś umyka on w kolejnym narzekaniu na upadek pismaków częstujących publikę koszmar-ustawką „Mama Madzi i przyjaciele". Rozważania czy media są tak głupie, bo odbiorcy są idiotami, czy też to media robią z nich debili, mają sens podobny do dywagacji o pierwszeństwie jaja nad kurą.

Tylko czemu oburzacie się na tabloidy? Z całym szacunkiem dla nich, ale szukanie absurdalnych nawet sensacji i granie na ludzkich emocjach wpisane jest wszak w ich istotę.

A sama TVN 24 nie udaje, że jest czymś innym niż tabloidem - nie pogadamy tam, oj nie, o sporach  o Obamacare czy o przyszłości sojuszu francusko-niemieckiego, nie zanudzą nas informacjami o pętaniu demokracji w Polsce (ustawa o zgromadzeniach), za to „mamę Madzi" czy lipcowe ulewy będą wałkować dniami i tygodniami.  To, że nekrolans Rutkowskiego zabija publicystykę, to oczywista groza, ale zostawmy te nieszczęsne, ledwie dyszące media.

A jak, drodzy państwo, wygląda debata, za przeproszeniem publiczna w Polsce? O co, w obliczu gigantycznego kryzysu gospodarczego i możliwego faktycznego rozpadu Unii Europejskiej na kraje różnych prędkości, spierają się polscy politycy? Jakie tematy wrzucają? Albo naukowcy, intelektualiści jakiż ważny głos w debacie, prócz kasandrycznych tonów prof. Rybińskiego i desperackiej akcji obrony historii w szkole prof. Nowaka, państwo zauważyli? Co, znowu media nie doniosły? Znowu dziennikarze nie zrozumieli?

OK, możemy zabić posłańca, ale same  listy, które nosił, nie staną się od tego mądrzejsze.