Choć w nocie nie znalazła się żadna kwota, to wcześniej parlament w Atenach wystawił Niemcom rachunek na 300 mld euro. Inicjatywa ma związek z bolesną strategią oszczędnościową, jaką po wybuchu kryzysu finansowego w 2009 r. Niemcy narzucili Grekom, co przyczyniło się do utraty przez ten ostatni kraj jednej trzeciej jego dochodu narodowego.
Wszystko to może na nowo ożywić debatę na temat odszkodowań od RFN także w Polsce. Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że do wyborów parlamentarnych w październiku sprawa będzie wyciszona, a zajmujący się tą kwestią poseł Prawa i Sprawiedliwości Arkadiusz Mularczyk wstrzyma się z publikacją raportu o stratach materialnych, jakie nasz kraj poniósł z rąk niemieckich nazistów. Jednak później, jeśli ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego utrzyma się u władzy, roszczenia mogą zostać postawione na oficjalnej agendzie stosunków polsko-niemieckich. To byłaby decyzja brzemienna w skutki.