Reklama

Filip Memches o udziale Zbigniewa Wodeckiego w kampanii przeciw homofobii

Kilka dni temu okazało się, że Zbigniew Wodecki to nie tylko przebrzmiała gwiazda PRL-owskiej estrady, ale i początkujący działacz na rzecz praw – a ściślej rzecz biorąc, przywilejów – mniejszości seksualnych.
Filip Memches o udziale Zbigniewa Wodeckiego w kampanii przeciw homofobii

Tak można bowiem zinterpretować jego udział w akcji „Ramię w ramię po równość" organizowanej przez Kampanię Przeciw Homofobii. Z tej okazji 64-letni piosenkarz i multiinstrumentalista udzielił wywiadu „Wprost" i komentarza Onetowi. Warto przytoczyć niektóre z wypowiedzi, które tam padły.

Wodecki oświadcza: „Ja nikomu do łóżka nie zaglądam i nie chcę, aby ktoś zaglądał do mojego". Czyżby? Artysta używa argumentu, który stale wysuwają ludzie sprzeciwiający się rzekomej dyskryminacji homoseksualistów: preferencje seksualne to prywatna sprawa każdego człowieka. Pomijają oni jednak fakt, że to ruchy LGBTQ uczyniły z seksualności przedmiot debaty publicznej (i w tym kontekście na ironię zakrawają słowa Wodeckiego: „tylko zboczeńców może fascynować cudze życie intymne"). Jeśli ktoś próbuje zredefiniować normy moralne i społeczne – na przykład zdejmując odium nieobyczajności z zachowań homoseksualnych – to musi się liczyć z tym, że narusza pewne tabu i wywołuje w ten sposób burzliwe reakcje osób, które nie godzą się na taką reedukację.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama