Rodzą się więc pytania: czego dowiedziała się o zaniedbaniach w ratuszu Hanna Gronkiewicz-Waltz, że jednak postanowiła pociągnąć do politycznej odpowiedzialności podwładnych? Skoro chce sprawę wyjaśnić, powinna się tą wiedzą podzielić z opinią publiczną. A jeśli nic nowego nie zaszło, to znaczy, że decyzja ta jest zagraniem wyłącznie piarowskim – aktem politycznej desperacji mającej sprawiać wrażenie, że Platforma Obywatelska coś robi.
Dotychczas PO sprawę reprywatyzacji rozgrywała fatalnie, raz po raz wystawiając się na strzał ze strony PiS. Twierdzenia, że partia Jarosława Kaczyńskiego niszczy samorządy lub poluje na Gronkiewicz-Waltz (jak usiłowali twierdzić liderzy Platformy), nikogo nie przekonały. To nie PiS kazał stołecznym urzędnikom wydawać zgodę na fikcyjne reprywatyzacje, to nie PiS też ujawnił ten skandal.