Podczas popołudniowego zebrania sztabu kryzysowego we Wrocławiu, na którym obecni są członkowie rządu wraz z premierem, prezeska Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Joanna Kopczyńska wyjaśniała, że obecnie trwają przygotowania symulacji, jakie konsekwencje przerwania tamy w Ostrawie mogą dotknąć Polskę.

Kopczyńska powiedziała, że pękł prawy wał przeciwpowodziowy  tamy w Ostrawie, u zbiegu rzek Opawy i Odry, co ze względu na jego położenie jest mniej niebezpieczne dla Polski i nie powinno to spowodować bardzo poważnych zniszczeń.

Czytaj więcej

Powódź 2024. Rząd Tuska wprowadza stan klęski żywiołowej. Jest rozporządzenie

Do oceny sytuacji potrzebne są jednak dokładne analizy, które teraz właśnie są przeprowadzane przy współpracy ze stroną czeską.

Przedstawicielka Wód Polskich, powołując się na specjalistów obsługujących zbiornik Racibórz Dolny, przekazała, że według ich opinii woda z pękniętych wałów w Ostrawie nie dotrze do Polski.

Czytaj więcej

Dolny Śląsk: Runął przepust między dwoma zbiornikami. "Niekontrolowany przepływ"

Powódź 2024. Burmistrz Ostrawy: Sytuacja jest krytyczna

Burmistrz Ostrawy Jan Dohnal ocenia sytuację jako krytyczną. Przygotowywana jest ewakuacja około 1000 osób, woda zmierza w kierunku zakładów chemicznych, zalana została dzielnica Przewóz.

Strażacy próbują naprawić wyłom w wale przeciwpowodziowym tamy w Ostrawie. Za pomocą dźwigu umieszczają w szczelinie nieporęczne worki z piaskiem – lina, na której wisi worek, zostaje następnie zdetonowana przez pirotechnika.

W niektórych miejscach w Ostrawie woda ma głębokość nawet 2 metrów, konieczne było odcięcie dostaw energii i wody. Są też miejsca, w których nie działa telefonia komórkowa – jedyną szansą pozostających tam ludzi na uzyskanie pomocy jest wzywanie służb ratunkowych z okien i dachów domów.