Sztuczna inteligencja nie jest już eksperymentalnym narzędziem, ale częścią gospodarki kreatywnej – podkreśla Związek Cyfrowa Polska w swoim najnowszym raporcie „Twórcy w erze AI. Szanse, obawy, realia”, z którym jako pierwsza zapoznała się „Rzeczpospolita”. Organizacja zrzeszająca firmy z branży cyfrowej i nowych technologii działające na polskim rynku przypomina też, że choć modele AI przyspieszają produkcję tekstów, obrazów, muzyki i filmów, to jednocześnie otwierają spór o autorstwo, własność intelektualną i wartość pracy twórców.
– AI może stać się fundamentem demokratycznej i otwartej kultury cyfrowej, takiej, w której technologia wspiera, a nie zastępuje człowieka. To nie tylko narzędzie zwiększające efektywność, lecz także przestrzeń do tworzenia zupełnie nowych modeli biznesowych, opartych na kreatywności i współpracy człowieka z technologią. Z kolei dla twórców i odbiorców kultury to szansa na poszerzenie wolności wyrazu i dostęp do narzędzi, które jeszcze niedawno wydawały się zarezerwowane dla nielicznych – podkreśla we wstępie do raportu prezes Związku Cyfrowa Polska Michał Kanownik.
Czytaj więcej
Warszawa stała się jednym z najważniejszych miejsc globalnej debaty o sztucznej inteligencji. MIT Universal AI Summit 2026 zgromadził liderów techn...
Z przywołanych w dokumencie danych wynika, że globalny rynek muzycznych i audiowizualnych treści generowanych przez AI wzrósł z ok. 3 mld euro w 2023 r. do 17 mld euro w 2025 r., a do 2028 r. może osiągnąć ok. 64 mld euro (badanie PMP Strategy). Na rozwój ten wskazują również omawiane dane Komisji Europejskiej: już 51 proc. firm z branży gier wideo, 39 proc. firm audiowizualnych, 35 proc. organizacji medialnych oraz 35 proc. twórców muzycznych w Unii Europejskiej wykorzystuje narzędzia AI w procesach produkcyjnych, twórczych lub dystrybucyjnych.
może być być warty rynek muzycznych i audiowizualnych treści AI w 2028 r.
AI potrzebuje danych, ale twórcy pytają o zgodę
Problem polega na tym, że systemy AI uczą się na cudzej twórczości – ogromnych zbiorach tekstów, grafik, zdjęć, nagrań, filmów, materiałów prasowych i naukowych. Znaczna część tych treści jest chroniona prawem autorskim, a ich autorzy często nawet nie wiedzą, że mogły zostać wykorzystane do trenowania AI. Przedmiotem sporu stało się więc to, czy ich techniczne wykorzystanie w procesie uczenia modelu powinno być traktowane jak normalna eksploatacja utworów, wymagająca zgody i wynagrodzenia dla twórców, czy jak analiza danych dopuszczalna w określonych granicach.
Czytaj więcej:
Wykorzystywanie cudzych utworów w celu zasilenia czy trenowania sztucznej inteligencji nie jest w Polsce dozwolone. Właściciel praw może mieć jedna...
Pro
Przypomnijmy, że istota prawa autorskiego polega na tym, że cudzy utwór jest chroniony, co oznacza, że nie wolno go kopiować, przetwarzać ani wykorzystywać bez zgody autora albo innego uprawnionego. Jednak żeby umożliwić zautomatyzowaną analizę dużych zbiorów treści i danych – m.in. na potrzeby badań, analityki i rozwoju technologii – Unia Europejska wprowadziła w dyrektywie DSM tzw. wyjątek TDM (z ang. text and data mining). Pozwala on maszynowo analizować teksty, obrazy i inne materiały, także wtedy, gdy zawierają utwory chronione prawem autorskim. Bez takiego rozwiązania rozwój narzędzi opartych na analizie danych, w tym systemów AI, byłby znacznie utrudniony.
Ten wyjątek nie jest jednak bezwarunkowy. Przy komercyjnym TDM uprawniony może skorzystać z mechanizmu opt-out, czyli zastrzec, że nie zgadza się na wykorzystanie swoich treści do takiej analizy i trenowania modeli AI. Choć więc TDM pozwala na maszynową analizę danych, to mechanizm opt-out pozwala właścicielowi praw wyłączyć swoje utwory spod tego wyjątku.
Branża technologiczna: mechanizm opt-out to realistyczny kompromis
W rozmowie z „Rzeczpospolitą” prezes Cyfrowej Polski zwraca uwagę, że to właśnie wyjątek TDM z mechanizmem opt-out jest rozwiązaniem, które oferuje realistyczny kompromis między ochroną twórców a możliwością rozwoju technologii AI.
– Z perspektywy branży technologicznej ważne jest, że model ten daje możliwość prowadzenia badań i trenowania modeli na dużą skalę, co jest warunkiem budowy konkurencyjnych systemów AI. Jednocześnie pozwala twórcom wyrazić sprzeciw wobec wykorzystywania ich treści do treningu modeli – wyjaśnia Kanownik. Jego zdaniem, kompromis powinien polegać na pogodzeniu dwóch celów: z jednej strony ochrony praw i interesów twórców, a z drugiej utrzymania możliwości rozwoju technologii AI w kraju i Europie w warunkach globalnej konkurencji.
Czytaj więcej:
AI Act przewiduje, że każdy podmiot oferujący model sztucznej inteligencji w Europie musi go wcześniej wytrenować zgodnie z prawem UE i to niezależ...
Pro
Prezes Cyfrowej Polski przekonuje też, że nadmiernie restrykcyjne regulacje mogą paradoksalnie osłabić pozycję twórców i firm technologicznych z Polski i całej Europy, ponieważ rozwój AI nie zatrzyma się globalnie, lecz przeniesie się do jurysdykcji o bardziej liberalnych zasadach.
Twórcy odpowiadają: opt-out przerzuca ciężar na autorów
Jednak to, co proponuje Cyfrowa Polska, to przeciwieństwo modelu obowiązkowego licencjonowania, zgodnie z którym firma rozwijająca AI musiałaby najpierw uzyskać zgodę i często zapłacić za korzystanie z utworów. W ocenie części twórców i organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, jak ZAiKS, słabość opt-out polega na tym, że mechanizm ten wymaga aktywności od uprawnionego. O ile np. duże wydawnictwo lub producent muzyczny mogą bez trudności oznaczać treści czy kontrolować zasoby, o tyle pojedynczy fotograf, ilustrator, tłumacz czy kompozytor często nie ma ani takich narzędzi, ani siły negocjacyjnej.
Czytaj więcej
stowarzyszenie zrzeszające autorów i kompozytorów zamierza postawić tamę bezprawnemu szkoleniu algorytmów chronionymi prawem autorskim utworami. Po...
– ZAiKS i twórcy nie są przeciwni rozwojowi AI ani nowym technologiom. Wbrew twierdzeniom sektora technologicznego, prawo autorskie nie służy do blokowania rozwoju. Po prostu rozwój ten nie może odbywać się kosztem twórców i bez poszanowania podstawowych zasad prawa – zastrzega w rozmowie z „Rz” Marta de Bazelaire de Ruppierre, ekspertka w Zespole Relacji Międzynarodowych Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.
W jej ocenie, twórcy modeli generatywnej AI, decydując się na tworzenie narzędzi, które imitują ludzką twórczość, w oparciu o treści chronione prawem autorskim, nie mogą oczekiwać, że jego reguły nie mają do nich zastosowania. – Zasada jest prosta: korzystanie z podlegających ochronie dzieł wymaga zgody twórcy, która domyślnie udzielana jest w zamian za wynagrodzenie – dodaje ekspertka.
ZAiKS: trening AI wymaga licencji, nie tylko opt-outu
Kolejny rozmówca „Rz”, Maciej Janik, który jest adwokatem kierującym pracami grupy ds. AI w ZAiKS-ie, przypomina też, że w momencie, kiedy dochodziło do szkolenia najważniejszych dostępnych na rynku narzędzi (np. ChatGPT, Claude, Suno, Sora) tzw. wyjątek TDM ten nie funkcjonował w prawie europejskim. – Dlatego też działania techniczne podejmowane przez dostawców tych usług podczas ich szkolenia stanowiły po prostu naruszenie praw autorskich. Po wejściu w życie odpowiednich przepisów, ZAiKS, podobnie jak większość organizacji zbiorowego zarządzania, złożył zastrzeżenie o zakazie szkolenia narzędzi AI na utworach z repertuaru ZAiKS – informuje mec. Janik.
Dodaje też, że konsekwencją zastosowania reguły opt-out jest konieczność zawarcia umowy licencyjnej przez dostawców modeli AI na to, by móc je dalej trenować w oparciu o utwory twórców, których prawa objęło zastrzeżenie. Zwraca jednak uwagę, że firmy technologiczne nie szanują zgłaszanych opt-outów i zamiast tego starają się możliwie jak najdłużej unikać odpowiedzialności za korzystanie z chronionej prawem twórczości.
– Naszym zdaniem podstawową zasadą powinno być licencjonowanie, czyli uzyskiwanie zgody twórców lub reprezentujących ich organizacji zbiorowego zarządzania na wykorzystanie utworów do trenowania modeli AI. Tak działa większość rynków kreatywnych. Jak już wspominaliśmy, korzystanie z cudzej twórczości co do zasady wymaga zgody i wynagrodzenia – podsumowuje prawnik ZAiKS-u.
Czy obowiązkowe licencje dla AI są realnym rozwiązaniem?
Cyfrowa Polska odpowiada, że obowiązkowe licencjonowanie wszystkich danych wykorzystywanych do treningu modeli AI byłoby rozwiązaniem nieproporcjonalnym i trudnym do praktycznego wdrożenia. Chodzi o to, że modele generatywne uczą się na ogromnych zbiorach danych pochodzących z internetu, a stworzenie systemu indywidualnego licencjonowania dla każdego elementu danych oznaczałoby bardzo wysokie koszty, ogromną niepewność prawną oraz istotne ograniczenie możliwości rozwoju modeli AI i wzrostu innowacyjnych przedsiębiorstw w tym sektorze.
– Nie wykluczamy, że elementem przyszłego systemu licencyjnego mogą być też rozwiązania oparte na transparentności czy mechanizmach opt-out. Jednak sam opt-out nie może być jedynym ani podstawowym sposobem ochrony twórców, zwłaszcza że jak dotąd nie został wypracowany powszechnie akceptowany, tzn. zarówno przez uprawnionych, jak i firmy technologiczne, techniczny standard zastrzeżenia – zapowiada mec. Janik.
Czytaj więcej
New York Times pozwał twórców sztucznej inteligencji, „uczącej się” na tekstach publikowanych na łamach dziennika, o naruszenie praw autorskich. Cz...
Dyrektor zarządzający Związku Producentów Audio Video Bogusław Pluta ocenił dla „Rz”, że dyskusja o mechanizmie opt-out „przypomina dyskusję o tym, czy mamy prawo do zamykania swojego mieszkania, czy jednak powinno być zawsze otwarte, żeby każdy, kto chce mógł się w nim przespać, a nieograniczone montowanie zamków w drzwiach jest naganne, ponieważ ogranicza prawa chętnych do skorzystania z ciepłego kąta”.
– AI samo z siebie nie stworzy nic. Musi się wpierw dowiedzieć, co się ludziom podoba, jaka muzyka, słowa, aranżacja, głos, itp. robią na słuchaczach wrażenie, a tego nie dowie się sama z siebie, tylko analizując ludzką twórczość, nagrania, w których powstanie ktoś zainwestował, talent artystów i twórców. Niezrozumiałe jest więc zdziwienie big tech-ów tym, że ci, których własność jest podstawą sukcesów narzędzi AI, oczekują, że ktoś się ich zapyta, zanim zacznie korzystać z ich własności – podkreśla Pluta. Dodaje też, że w opinii firm muzycznych jedynym uzasadnionym rozwiązaniem jest zobowiązanie platform AI do uzyskania licencji na korzystanie do nauki z chronionego repertuaru od posiadaczy praw do niego.
– „Żądanie licencji zabija kreatywność” to fałszywe hasło przewijające się regularnie w publicznym dyskursie. Tymczasem jest odwrotnie, bo to nieograniczone korzystanie przez AI z twórczości zabija kreatywność i podważa sens ludzkiej działalności twórczej – ocenia dyrektor ZPAV.
AI jako codzienne narzędzie pracy twórców
W Polsce – według przywołanego w raporcie badania Fundacji Centrum Cyfrowe – z AI korzysta już 86 proc. twórców, w tym muzyków, projektantów, architektów, artystów wizualnych i twórców gier. Najczęściej używają jej na etapie koncepcji i produkcji: do generowania pomysłów oraz przyspieszania pracy, a nie jako narzędzia zastępującego człowieka. Jednocześnie 56,7 proc. twórców wskazuje na poważne braki kompetencyjne w zakresie pracy z AI, a wśród obaw pojawiają się wykorzystywanie dzieł do trenowania modeli AI, problem utraty oryginalności i homogenizacja kultury.
Czytaj więcej
Koncern Nvidia pochwalił się wynikami za pierwszy kwartał roku obrachunkowego. Zysk na akcję oraz przychody były wyższe od prognoz.
Perspektywa filmowca-praktyka pokazuje, że podział „twórcy kontra technologia” może być zbyt prosty. Specjalista ds. filmów opartych na AI i produkcji wirtualnej Maciej Żemojcin ocenia, że AI staje się elementem produkcji audiowizualnej: przyspiesza postprodukcję, pomaga w wizualizacji, prototypowaniu i efektach. Jednocześnie twórca mówi o ryzykach prawnych i operacyjnych: prawach do materiałów, trenowaniu modeli na zasobach z internetu, ograniczeniach narzędzi chmurowych, niestabilnej jakości i szybkim starzeniu się treści tworzonych z udziałem AI.
polskich twórców korzysta z AI
– Największe ryzyka w tym momencie wiążą się z niezgodnością warunków prawnych użytkowania modeli AI (terms of service) z warunkami narzucanymi przez dystrybutorów treści filmowych, takimi jak streamerzy lub dystrybutorzy kinowi. Ogromne ryzyko wiąże się również z wprowadzanym w tym momencie, w sierpniu, europejskim AI Act-em, do którego producenci nie są przygotowani – podkreśla Żemojcin w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Europa próbuje jednocześnie chronić twórców i nie wypaść z globalnego wyścigu AI. Od dawna wiadomo, że zbyt twarda regulacja może ograniczyć rozwój europejskich modeli i pogłębić zależność od USA oraz Chin, ale zbyt słaba ochrona grozi erozją rynku kreatywnego, z którego AI czerpie dane, style, język i wzorce. Mimo że raport Cyfrowej Polski proponuje kompromis związany z mechanizmem opt-out, to spór pozostaje otwarty, bo o ile dla branży technologicznej opt-out oznacza przewidywalne zasady, to dla części twórców może być zbyt daleko idącym ustępstwem wobec firm AI.