Twórcy oczekują na tantiemy z sieci

Mamy ponad dwa i pół roku opóźnienia w przyjęciu dyrektywy, a KE nalicza nam za to kary – mówi Dominik Skoczek, dyrektor SFP-ZAPA.

Publikacja: 24.01.2024 07:29

Twórcy oczekują na tantiemy z sieci

Foto: Adobe Stock

Premier Tusk zapowiedział niedawno, że Polska będzie nadrabiać zaległości w ratyfikowaniu dyrektyw unijnych. Czy myśli pan, że obejmie to również dyrektywę o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym?

Tak, premier wyraźnie wskazał na pilną potrzebę przyjęcia dyrektywy o „prawach autorskich w internecie”. Z informacji przekazanych publicznie przez wiceminister kultury Joannę Scheuring-Wielgus wynika, że Ministerstwo Kultury złożyło już do wykazu prac legislacyjnych rządu projekt ustawy, która implementuje tę dyrektywę. Bardzo się cieszymy, że rząd traktuje tę sprawę jako priorytet, i mamy nadzieję, że tantiemy dla twórców za udostępnianie ich filmów w internecie zostaną szybko wprowadzone.

Czy to będzie ten sam projekt, który zalegał w MKiDN w zeszłej kadencji, czy mają być wprowadzone jakieś zmiany?

Nie wiem, czy to ten sam projekt. Ale czas goni (mamy ponad dwa i pół roku opóźnienia w przyjęciu dyrektywy), a KE nalicza nam za to kary (13,7 tys. euro dziennie – a po wydaniu wyroku TSUE zwiększy się to do 70 tys. euro dziennie). Patrząc pragmatycznie, rząd pewnie wykorzysta istniejący projekt. Nie sądzę, by zaczął prace nad ustawą od nowa, ale pewnie dokona pewnych niezbędnych korekt.

Czytaj więcej

Nadia Senkowska: Nierówna walka polskich twórców z platformami cyfrowymi

To co należałoby w tym projekcie poprawić?

Wybijają się dwie kwestie. Sprawa ustawowych tantiem dla filmowców nie budziła nigdy wątpliwości w czasie konsultacji społecznych – jedynie wątpliwości natury politycznej. Wierzę więc, że tu się nic nie zmieni. Poprawy wymaga uregulowanie odpowiedzialności platform internetowych, które udostępniają treści wideo użytkowników, takich jak YouTube, Facebook czy X. Przepisy zaproponowane przez poprzedni rząd były niezgodne z dyrektywą, miały mnóstwo dziur i w zasadzie pogarszały sytuację producentów i twórców, zamiast ją poprawiać.

W jaki sposób pogarszały?

Na mocy wcześniejszych wyroków TSUE było jasne, że takie serwisy odpowiadają za utwory udostępnianie przez użytkowników. Nie ponoszą odpowiedzialności redakcyjnej, tak jak platformy streamingowe typu Netflix, nie mają pełnej swobody wyboru treści, jakie udostępniają. Mimo to TSUE uznał, że muszą je filtrować i zapewnić ich zgodność z prawem autorskim oraz innymi przepisami, np. zakazującymi nawoływania do nienawiści czy propagowania przemocy. Na gruncie praw autorskich zmiana wprowadzana dyrektywą sprowadza się do konieczności zawierania umów licencyjnych z twórcami treści, które są przez użytkowników serwisu wykorzystywane w amatorskiej działalności. Na gruncie dyrektywy, jeżeli tworzymy filmik o kotku, do którego wplatamy fragmenty musicalu „Cats”, to prawo do wykorzystania tych fragmentów musi uzyskać właściciel serwisu, a nie osoba, która ten fragment wykorzystała. Polski projekt mocno liberalizował zasady określone przez dyrektywę i rozmył odpowiedzialność platform internetowych. Warto więc rozważyć przywołanie zapisów dyrektywy wprost.

A drugi obszar do poprawy?

Text and data mining, czyli eksploracja tekstów i danych. To nowa forma dozwolonego użytku wprowadzona przez dyrektywę, by umożliwić analizę maszynową dużych zbiorów tekstów i danych. Przepisy te projektowano w latach 2016–2017, a zostały przyjęte w 2019 r., więc siłą rzeczy nie mogły obejmować narzędzi opartych na AI. Teraz jednak próbuje się ich interpretację rozszerzyć na narzędzia sztucznej inteligencji. To pozwalałoby na niczym nieograniczone kopiowanie utworów udostępnianych w sieci. Byłby to absurd, bo ta forma dozwolonego użytku skonsumowałaby całe prawo autorskie istniejące do tej pory. Wykorzystując to, że Polska jest tak opóźniona z implementacją, warto doprecyzować w ustawie, że ta forma dozwolonego użytku nie może być wykorzystywana na potrzeby karmienia mechanizmów AI.

Mówił pan, że nie było wątpliwości co do tantiem w czasie konsultacji. Ale przecież pojawiały się głosy przeciwne. Np. Netflix w swojej opinii do projektu proponował przyjęcie systemu opartego na bardziej dobrowolnych umowach twórców z platformami.

Rzeczywiście Netflix proponował wprowadzenie dobrowolnych wpłat realizowanych przez platformy na rzecz twórców, ale nie kwestionował samego mechanizmu przyznawania wynagrodzeń uzupełniających twórcom za korzystanie z ich utworów w internecie. Mechanizm proponowany przez Netflixa już w Polsce działał w latach 1994–2000. Wówczas tantiemy dla twórców mieli wypłacać producenci, a nie dystrybutorzy na poszczególnych polach eksploatacji. System w polskich warunkach, gdzie pozycja negocjacyjna twórcy jest słaba, a producenci wykupują wszystkie prawa za jednym wynagrodzeniem ryczałtowym, zupełnie się nie sprawdził. Doświadczenia tego okresu pokazują, że twórcy tych tantiem nigdy nie zobaczyli. Zresztą propozycja Netflixa odnosi się tylko do garstki filmowców tworzących dla tej platformy. Ostatnio firma ta opublikowała listę filmów i seriali oglądanych w ich serwisie przez co najmniej 100 tys. godzin. Znalazło się tam ponad 200 polskich tytułów. Tymczasem ile polskich filmów czy seriali produkuje rocznie Netflix? 10? 20? Cała reszta to produkcje na licencji i ich twórcy nigdy nie otrzymaliby za nie tantiem. A Netflix to i tak platforma, która najwięcej inwestuje w polskie produkcje. HBO Max, Disney czy Amazon Prime niemal w ogóle tego nie robią, więc taki dobrowolny system tantiem siłą rzeczy nikogo by nie objął w ich przypadku.

Te portale to w większości kapitał amerykański, a przecież zdarzały się już interwencje ambasady USA ws. lex TVN należącego do amerykańskiej firmy. Nie boi się pan, że tak samo zostanie zablokowane wdrożenie dyrektywy?

Mówi się, że właśnie interwencja kapitału amerykańskiego spowodowała wstrzymanie prac w poprzedniej kadencji parlamentu. Myślę, że teraz, gdy dawna opozycja przejęła władzę, nie będzie już powrotu do działania pod dyktando amerykańskich korporacji. Co prawda minister kultury się jeszcze w tej sprawie oficjalnie nie wypowiedział, ale minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski deklarował, że prawo będzie tworzone z myślą o polskich konsumentach, przedsiębiorcach i twórcach, a nie w interesie międzynarodowych korporacji. Mamy więc nadzieję, że mechanizm rozliczania tantiem za VoD będzie działał tak jak w innych krajach europejskich, szczególnie tych, na których zawsze się wzorowaliśmy: Francji, Włoszech czy Hiszpanii.

Premier Tusk zapowiedział niedawno, że Polska będzie nadrabiać zaległości w ratyfikowaniu dyrektyw unijnych. Czy myśli pan, że obejmie to również dyrektywę o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym?

Tak, premier wyraźnie wskazał na pilną potrzebę przyjęcia dyrektywy o „prawach autorskich w internecie”. Z informacji przekazanych publicznie przez wiceminister kultury Joannę Scheuring-Wielgus wynika, że Ministerstwo Kultury złożyło już do wykazu prac legislacyjnych rządu projekt ustawy, która implementuje tę dyrektywę. Bardzo się cieszymy, że rząd traktuje tę sprawę jako priorytet, i mamy nadzieję, że tantiemy dla twórców za udostępnianie ich filmów w internecie zostaną szybko wprowadzone.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Prawo karne
CBA zatrzymało znanego adwokata. Za rządów PiS reprezentował Polskę
Spadki i darowizny
Poświadczenie nabycia spadku u notariusza: koszty i zalety
Podatki
Składka zdrowotna na ryczałcie bez ograniczeń. Rząd zdradza szczegóły
Ustrój i kompetencje
Kiedy można wyłączyć grunty z produkcji rolnej
Sądy i trybunały
Sejm rozpoczął prace nad reformą TK. Dwie partie chcą odrzucenia projektów