Największym zagrożeniem są obecnie choroby cywilizacyjne, m.in. cukrzyca uważana za epidemię XXI wieku. Od ponad 30 lat 14 listopada obchodzony jest Światowy Dzień Cukrzycy.

Na świecie chorują na cukrzycę blisko 382 miliony osób, co 6 sekund ktoś umiera z powodu jej powikłań. W Polsce to 3 miliony chorych, za dziesięć lat może to być nawet 5 milionów. Około 10 proc. chorych to pacjenci z cukrzycą typu 1.

Rzeczpospolita

Cukrzyca niszczy zdrowie i powoduje szereg ciężkich powikłań: retinopatię cukrzycową – uszkodzenie naczyń krwionośnych znajdujących się w siatkówce oka, niewydolność nerek, choroby niedokrwienne serca czy udar mózgu.

„Żywe” drukowanie

Polski spin-off, spółka Polbionica założona przez Fundację Badań i Rozwoju Nauki, planuje leczyć chorych na cukrzycę przeszczepem organu wydrukowanego na biodrukarce 3D. Podczas procesu biodrukowania powstaje bioniczna trzustka – żywy organ „szyty na miarę”, stworzony z biotuszy składających się z naturalnych biopolimerów oraz z żywych komórek biorcy narządu. Obecnie zespół naukowców pod kierunkiem dr. hab. med. Michała Wszoły przygotowuje badanie kliniczne z udziałem pacjentów, w trakcie którego przeprowadzi pierwsze wszczepienia bionicznego organu. Prace badawczo-rozwojowe nad bioniczną trzustką 3D prowadzone wraz z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym, Politechniką Warszawską, Instytutem Nenckiego i spółką MediSpace trwają od ośmiu lat. W tym czasie udało się stworzyć prototyp organu z pełnym układem naczyniowym i opracować technologię zespolenia naczyń.

Wyniki badań przedklinicznych na zwierzętach dowiodły, że podłączenia są skuteczne, a terapia bezpieczna. Pod wpływem wysokiego ciśnienia tętniczego krew płynie, narząd produkuje insulinę i glukagon, utrzymuje swoją swoistość i integralność, tzn. nie dochodzi do zmian morfologicznych.

Rozwiązania firmy Polbionica wykorzystane w procesie drukowania bionicznej trzustki chronione są siedmioma zgłoszeniami patentowymi obejmującymi biomateriały oraz kompleksową procedurę otrzymywania bionicznego narządu.

Sam prof. Wszoła został zaproszony na tegoroczny Amerykański Kongres Transplantacyjny do Bostonu i wystąpił na nim w roli eksperta z wykładem „Biodrukowanie 3D – perspektywy wdrożenia do praktyki klinicznej”, o czym informowało Polskie Towarzystwo Transplantacyjne.

Zabieg wszczepienia biodrukowanej bionicznej trzustki w pierwszej kolejności będzie przeznaczony dla pacjentów z ciężkim przebiegiem cukrzycy typu 1, dla których nie udało się znaleźć narządów do transplantacji lub u których transplantacja narządu z jakichś powodów nie jest możliwa. Proponowana terapia przywróci zdolność regulacji poziomu cukru we krwi i umożliwi pacjentom powrót do normalnego funkcjonowania. Takich pacjentów jest w Polsce około 20 tysięcy, a na całym świecie 6 milionów.

Tymczasem w 2019 roku w Polsce pobrano 37 trzustek do transplantacji, w Europie około 300, a w Stanach Zjednoczonych około 800. Przyglądając się tym liczbom widać, że wykonanie przeszczepu w tej całej grupie zajęłoby 5 tys. lat.

Poza aspektem priorytetowym, jakim jest ratowanie ludzkiego życia i zdrowia, dodatkową korzyścią płynącą z powstania bionicznej trzustki byłoby ograniczenie wydatków służby zdrowia. W Polsce to ponad 9 proc. całkowitych nakładów na opiekę zdrowotną, czyli 2,5 mld złotych rocznie. Jedna piąta tej sumy przypada na leczenie samych powikłań cukrzycy. Realizacja założeń projektu mogłaby znacząco ograniczyć zarówno nakłady finansowe na leczenie pacjentów zmagających się z powikłaniami, jak i koszty leczenia immunosupresyjnego.

Nowa procedura

Celem zespołu prof. Wszoły jest wdrożenie procedury medycznej, która na stałe zmieni krajobraz medycyny transplantacyjnej na całym świecie. Bardzo ostrożne szacunki mówią, że dziesięć lat od jej wprowadzenia do praktyki klinicznej będzie możliwe wykonywanie 50 tys. transplantacji bionicznych trzustek rocznie. To zdecydowanie więcej niż 1,2 tys. transplantacji trzustek, które w skali roku wykonuje się obecnie na świecie.

Jednak nawet największa liczba specjalistów z największymi chęciami nie wydrukuje i nie przeszczepi ani jednej bionicznej trzustki, jeśli nie będzie odpowiedniej procedury płatności za zabieg. A koszt takiego zabiegu może wynieść nawet 130 tys. euro. Niewiele osób, a mówimy tutaj o wszystkich mieszkańcach Europy, będzie mogło pozwolić sobie na tego typu wydatek. Jednak z wyliczeń spółki Polbionica wynika, że nawet przy tak wysokim koszcie zabiegu, np. w Polsce procedura zostałaby skompensowana przez niecałe siedem lat, biorąc pod uwagę zmniejszenie wydatków związanych z leczeniem cukrzycy. W innych krajach wygląda to nawet lepiej, gdyż dla USA to niecałe trzy lata.

Czytaj więcej

Strzykawka z gąbką zatamuje krwotok w kilkanaście sekund

– Mając takie wyliczenia i mając wyniki badania klinicznego, będziemy rozmawiać z odpowiednimi agencjami – w przypadku Polski z Agencją Oceny Technologii Medycznych. Musimy uzyskać ich rekomendację, żeby tego typu procedura była finansowana w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Podobne rozmowy czekają nas w innych krajach, jednak jesteśmy do tego przygotowani i mamy już plan działania. Jestem przekonany, że podążamy najlepszą z możliwych dróg i wierzę, że osiągniemy sukces. Posiadamy potrzebną wiedzę, specjalistyczne know-how, mamy wielu zdolnych młodych naukowców, a wyniki naszych badań wielokrotnie zostały docenione za granicą. Świat potrzebuje naukowców wizjonerów, którzy nie tylko skupiają się na stworzeniu czegoś, ale robią to przede wszystkim z myślą o praktycznym zastosowaniu wynalazku. Jeśli dzięki bionicznej trzustce uda się pomóc konkretnym pacjentom, poprawić jakość ich życia, to będzie to dla nas największa nagroda – podkreśla dr hab. med. Michał Wszoła, kierownik projektu, pomysłodawca bionicznej trzustki.