?: Na przyjęciach stojących możemy czasami zauważyć stoły z krzesłami. Dla kogo są one przeznaczone? Siadać przy nich czy nie?

Adam Jarczyński, dyrektor generalny Polskiej Akademii Public Relations:

Jeżeli jest to przyjęcie typowo stojące ze stołem szwedzkim, to możemy spotkać się ze stołami koktajlowymi, bankietowymi, przy których konsumuje się, stojąc. Może być też tak, że na tego typu spotkaniu ustawione będą stoły z krzesłami. Jeżeli widzimy, że jest kilkaset osób na przyjęciu i tylko są dwa–trzy takie stoły, wówczas trzeba założyć, że są to miejsca dla tych gości, którzy nie będą mogli dłużej stać: ludzi starszych, z problemem zdrowotnym, bardzo zmęczonych. Wtedy nie siadamy.

Na przyjęciach stojących sami sięgamy po posiłki i sami zwykle musimy poradzić sobie z pobrudzonymi talerzami. Co z nimi robimy? Jak dobieramy potrawy na swoim talerzu....

Właściwie nie ma ustalonego porządku dobierania potraw. Jedynie, co jest ważne, to to, żeby nie nakładać na talerz jednocześnie kilku różnych potraw, np. kremówki razem z klopsikami. Talerz powinien wyglądać tak, żeby inni nie odczuwali dyskomfortu w czasie rozmowy z nami. Powinien być estetyczny.

Jeżeli jest to przyjęcie stojące, koktajlowe, na którym nie ma możliwości nigdzie oprzeć talerza, wtedy bierzemy tylko takie porcje, które jesteśmy w stanie podzielić widelcem. Gdybyśmy wzięli nóż i widelec, wówczas pojawiłoby się pytanie, gdzie postawić talerz. Goście kucający, kładący talerze na kolanach czy na parapetach, nie wyglądają dobrze. Jest to oczywiście błąd organizatora, jeśli na przyjęciu bez stołów przygotuje dania, które trzeba porcjować za pomocą noża i widelca. W takiej sytuacji najlepiej powstrzymać się od nakładania ich. Ważne, aby nasze zachowanie było kulturalne, taktowne, spójne z naszym wizerunkiem. Obgryzanie kotleta na widelcu na pewno nie będzie dobrze widziane.

Kolejną kwestią jest to, gdzie odkładamy naczynia, z których już skorzystaliśmy. Czasami przygotowany jest specjalny stolik lub stoliki, w zależności od wielkości przyjęcia. Tam obsługa zwykle stawia talerze lub filiżankę, w której jest zużyta torebka herbaty, co sugeruje, do czego to miejsce jest przeznaczone. Jeżeli nie ma takiego stolika, to oczywiście nie stawiamy talerzy obojętnie gdzie. Czasami na przyjęciach koktajlowych, które odbywają się w ogrodach lub w ogródkach, można zaobserwować talerze leżące w tzw. kreatywnych miejscach – pomiędzy krzewami czy w trawie. Bywa tak, że rozmawiamy i, nie mając gdzie odłożyć naczyń, stawiamy je przy swojej nodze i kontynuujemy konwersację. Zajęci rozmową zapominamy o posprzątaniu. W takiej sytuacji, gdy dodatkowo obsługa kelnerska nie działa poprawnie, nowi goście mogą natknąć się na bardzo nieelegancki widok. Jeśli zatem nie mamy gdzie odłożyć talerzy, szukamy kelnera i pytamy o takie miejsce. Nie oddajemy brudnych naczyń kelnerowi roznoszącemu jedzenie.

Co zrobić w sytuacji, kiedy prowadzimy z kimś rozmowę, a na horyzoncie pojawia się inna znajoma osoba. Jak grzecznie przerwać konwersację i zainicjować nową?

Przyjęcia stojące mają to do siebie, że nie jesteśmy przywiązani do jednej osoby, tak jak przy przyjęciu zasiadanym. Możemy jak najbardziej zmieniać partnerów rozmowy. Oczywiście zawsze musimy brać pod uwagę to, z kim rozmawiamy. Jeśli byłby to na przykład prezydent, nie powiemy z pewnością, że przepraszamy, ale musimy sobie wziąć kieliszek wina. Bardziej codziennemu rozmówcy możemy powiedzieć, zgodnie zresztą z prawdą, że przepraszamy, za chwilę wrócimy, ale właśnie zobaczyliśmy osobę, z którą bardzo chcieliśmy porozmawiać. Domeną przyjęć stojących jest to, że nikt się na nikogo w takich sytuacjach nie obraża, rozmawiamy z wieloma osobami, zwykle przez niedługi czas.

Autopromocja
Real Estate Impactor

Gala wręczenia nagród liderom w branży nieruchomości

ZOBACZ RELACJĘ

W jakim momencie można opuścić przyjęcie stojące? Czy obowiązują sztywne godziny przybycia?

Na przykład na typowy koktajl, który trwa z reguły dwie godziny, przychodzi się często, w zależności od potrzeb, na 30–40 minut. Jest tak w dyplomacji czy na spotkaniach firmowych. Takie przyjęcie jest narzędziem naszej pracy, udzielamy na nim różnych informacji, a pocztą pantoflową przekazujemy wiadomości, które my uważamy za istotne.

Jeżeli przyjęcie ma charakter bardziej oficjalny, jest to np. obiad bufetowy, który zaczyna się w godzinach 19.30–20, to można liczyć na to, że na początku będą toasty. W związku z tym powinniśmy być na czas. Nigdzie natomiast nie jest powiedziane, że musimy być do samego końca. Na klasycznych koktajlach, które trwają do godziny 18–19, wystąpienia czy toasty są zwykle w połowie spotkania – wówczas tym bardziej nie obowiązuje sztywny czas przybycia. Reasumując, wychodzimy, kiedy chcemy, ale po części oficjalnej.

Klasycznym przyjęciem stojącym jest przyjęcie koktajlowe. Dlaczego utarło się, że nie może być ono urządzane zbyt późno?

Warto zaznaczyć, że koktajl, przyjęcie najczęściej stosowane w administracji, biznesie, dyplomacji, trwa zwykle od godzin popołudniowych do około 19. Szczególnie w dyplomacji mówi się, że powinien trwać maksymalnie do godziny 19. Przyjęło się, że od godziny 20 zaczynają się przyjęcia zasiadane. Jeśli chcemy, aby do nas przyszło kilka ważnych osobistości, to zapraszamy je, informując równocześnie, że przyjęcie potrwa do godziny 18–19. Jest to ważne, ponieważ prawdopodobnie są one zaproszone później na przyjęcie zasiadane, które ma wyższą rangę niż stojące. Jeśli godziny spotkań towarzyskich by się pokryły, istniałoby ryzyko, że VIP-y nie pojawią się na naszym przyjęciu.

W różnych godzinach z kolei urządza się tzw. lampkę wina, o której także warto wspomnieć. Jest to uboższa siostra przyjęcia koktajlowego. Trwa do 30 minut. Serwuje się wino, niektórzy zapewniają przekąski. Może odbyć się w przerwie spektaklu, w trakcie wystawy malarskiej. Równie dobrze lampką wina mogą być świętowane urodziny w pracy. Jest to delikatny akcent towarzysko-formalny, żeby podkreślić jakąś ważną chwilę.

—Rozmawiała Kinga Olszewska

Adam Jarczyński – dyrektor generalny Polskiej Akademii Public Relations oraz Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety, konsultant i komentator telewizyjny z zakresu savoir-vivre'u i protokołu dyplomatycznego. Doradza sektorowi prywatnemu, administracji publicznej i sektorowi pozarządowemu. Autor książki „Etykieta w biznesie"