Umowa zostanie zawarta podczas dwudniowego szczytu ministrów obrony państw NATO w Krakowie, który zaczyna się w czwartek.
– Odbędą się ważne spotkania dwustronne, m.in. ministra obrony Bogdana Klicha z sekretarzem obrony USA Robertem Gatesem. Dojdzie też do podpisania porozumienia o współpracy wojsk specjalnych – mówi „Rz” Stanisław Komorowski, wiceminister obrony narodowej.
Komorowski nie chciał ujawnić szczegółów dotyczących umowy. Nasi rozmówcy są zgodni, że dzięki niej Polska jednostka otrzyma niezwykle cenną pomoc. – GROM najprawdopodobniej dostanie wreszcie środki transportu. Chodzi o śmigłowce Black Hawk i Little Bird – mówi „Rz” generał Sławomir Petelicki, twórca i dwukrotny dowódca GROM.
Jedyny śmigłowiec, jakim dysponował GROM, został zniszczony podczas katastrofy, do której doszło w trakcie wspólnych ćwiczeń z jednostką specjalną z USA w 1998 roku. Śmigłowiec Anakonda okazał się nieprzystosowany do zadania, jakie wyznaczyli amerykańscy dowódcy.
W GROM zlikwidowano etaty pilotów, którzy byli przeszkoleni do prowadzenia operacji specjalnych. Jednostka musi więc korzystać z pomocy 25. Brygady Kawalerii Powietrznej.
– Dzięki umowie z Amerykanami możliwe będzie ponowne przeszkolenie pilotów do operacji specjalnych. To niezwykle trudne latanie we wszelkich warunkach pogodowych, w nocy i na niskich wysokościach – mówi generał Petelicki.
Dzięki porozumieniu polscy komandosi będą mogli też korzystać z najnowszych doświadczeń amerykańskiej jednostki Delta, na której wzorowali się twórcy GROM, ale także innych jednostek specjalnych USA, których istnienie jest tajne.
– Pomoc z pewnością obejmie sposoby korzystania z najnowocześniejszego sprzętu do prowadzenia misji, m.in. środków łączności, samolotów bezzałogowych i satelitów – mówi „Rz” generał Gromosław Czempiński, który kierował misją wydostania z Iraku amerykańskich agentów CIA przed wojną w Zatoce Perskiej w 1991 roku.
Jego zdaniem niezwykle istotna będzie też możliwość szkolenia się na poligonach sojuszników.
– Skuteczność prowadzenia misji zależy od tego, czy żołnierze potrafią się poruszać w terenie, na którym przyjdzie im działać. Amerykanie mają poligony, które odpowiadają niemal każdym warunkom – podkreśla Czempiński.