Ministrowie obrony państw NATO potwierdzili we wtorek decyzję o wzmocnieniu wschodniej flanki i rozmieszczeniu czterech batalionów w Polsce i krajach bałtyckich.

Anna Maria Siarkowska z ruchu Kukiz'15, członkini Komisji Obrony Narodowej powiedziała w programie #RZECZoPOLITYCE, że na sytuację geopolityczną mamy mały wpływ, ale możemy wpływać na to, jak wygląda nasza obrona narodowa.

- NATO to ważny element w budowaniu polskiej obrony narodowej. Ale NATO to przede wszystkim my - powiedziała posłanka. Podkreśliła, że decyzje, które zapadły w gronie ministrów obrony państw NATO, mówią o czterech batalionach, z czego każdy batalion liczy od 400 do 600 żołnierzy. - Mowa o czterech krajach. To ma wymiar symboliczny - oceniła Anna Maria Siarkowska.

Dodała, że brygada ciężka od USA to są bardziej konkretne siły. - Jeśli liczymy na NATO, to liczymy na USA, które są najsilniejszym krajem i mogą wystawić największe siły - powiedziała posłanka Kukiz'15.

Zwróciła uwagę, że ćwiczenia Anakonda-16, czyli głównie ćwiczenia NATO-wskie, odbywają się przy udziale 30 tys. żołnierzy. - Z czego 12 tys. to Polacy, a 14 tys. to żołnierze z USA. Zaledwie 4 tys. żołnierzy pochodzi z innych krajów. Dysproporcja jest ogromna - powiedziała Anna Maria Siarkowska. - W razie wojny możemy liczyć na USA. Ale wiadomo, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Stany Zjednoczone czekają w tym roku wybory prezydenckie. Nie wiadomo, czy prezydent podtrzyma wcześniejsze zobowiązania - dodała.

MON poinformował, że nie planuje w najbliższym czasie budowy jednego centrum dowodzenia polskiej armii, odpowiednika tzw. Pentagonu. Resort napisał w oświadczeniu, że do 2022 roku taka instytucja nie powstanie. Podano, że we wcześniejszych planach budowy takiego obiektu nie przewidywano. Dodano również, że taka infrastruktura powinna być wybudowana w miejscu powstałym od samego początku, a nie na terenie, gdzie już jest jakaś zabudowa.

Anna Maria Siarkowska, w wysłanej do szefa MON interpelacji zwróciła uwagę, że instytucje podległe MON rozproszone są po całej Warszawie. W jej ocenie są narażone na podsłuchy, bowiem znajdują się w bliskiej odległości od placówek dyplomatycznych innych państw. - Siedziba MON przy ul. Klonowej mieści się w sąsiedztwie ambasady rosyjskiej, co nie jest do końca bezpieczne - podkreśliła Anna Maria Siarkowska w programie #RZECZoPOLITYCE.

Posłanka Kukiz'15 nie zgadza się też ze stwierdzeniem ministerstwa, zawartym w piśmie o tzw. Pentagonie, że wszystkie placówki MON są odpowiednio chronione.

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

- Nie przekonuje mnie, że siedziba MON jest dobrze zabezpieczona, jeśli chodzi o ochronę informacji niejawnych. Nie odbywa się tam przecież tylko przepływ informacji niejawnych, ale też rozmowy prowadzone w trybie jawnym, pojawia się wielu gości. Nie wszystko dzieje się w pomieszczeniach, które są odpowiednio zabezpieczone - oceniła Anna Maria Siarkowska.