Oficjalny cel rządu w Sztokholmie zakłada, że do 2020 r. wskaźnik bezrobocia będzie najniższy w całej Unii Europejskiej.

- To nierealne założenia. Obawiam się, że realizacja tego planu będzie niezwykle trudna – powiedział w rozmowie z agencją Bloomberg Mats Wadman, szef zespołu analityków Szwedzkiego Urzędu Pracy.

W ubiegłym roku 7,5 proc. Szwedów nie miało zatrudnienia. Urząd szacuje, że w 2017 r. stopa bezrobocia spadnie do 6,6 proc., ale już w 2020 r. podskoczy do 7,5 proc. W kolejnych latach trend może się utrzymać.

- Ryzyko wzrostu liczby osób niemogących znaleźć zatrudnienia jest oczywiste – mówi Wadman. – Musimy nauczyć się żyć ze świadomością, że wysokie bezrobocie utrzyma się latami – dodaje.

Szwedzi zaczynają dostrzegać problem związany z wysokim bezrobociem wśród ludności napływowej. Dane lokalnego Urzędu Kontroli podają, że w zaledwie 53 proc. imigrantów którzy przybyli do kraju w 2003  r. w ciągu kolejnych dziesięciu lat (do 2013 r.) znalazło legalne zatrudnienie.

W ubiegłym roku kraj przyjął rekordową liczbę 163 tys. osób ubiegających się o azyl.