Niemcy na ostrym zakręcie. To nie jest dobra wadomość dla Polski

Przez dziesięciolecia dobrobyt Niemiec opierał się na taniej rosyjskiej energii i eksporcie, także do krajów autokratycznych, takich jak Chiny. Teraz ten model jest zagrożony, co może mieć poważne skutki także dla Polski.

Publikacja: 24.10.2023 03:00

Przez dziesięciolecia dobrobyt Niemiec opierał się na taniej rosyjskiej energii i eksporcie, także d

Przez dziesięciolecia dobrobyt Niemiec opierał się na taniej rosyjskiej energii i eksporcie, także do krajów autokratycznych.

Foto: Bloomberg

Być może najbardziej drastycznie opisał model gospodarczy Niemiec poseł Zielonych Anton Hofreiter: dobrobyt kraju, jak mówił w ub.r., opiera się na tym, że „kupujemy tanio surowce w jednej dyktaturze, w Rosji, a następnie wytwarzamy tu produkty, w celu sprzedania ich drugiej, Chinom”. Niemcy przez lata radziły sobie ze tą strategią aż nadto dobrze. Teraz odbija się to czkawką wskutek kryzysu energetycznego wywołanego rosyjskim atakiem na Ukrainę.

Wcześniej kraj zdecydował się na jednoczesne wycofywanie się z węgla i energii jądrowej, ale nie zakończył przejścia na zielone źródła energii. Teraz boryka się z kłopotami, próbując zastąpić import z Rosji. Konsekwencją jest znaczny wzrost cen energii, pod którym uginają się nie tylko rodziny, ale i firmy. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej prąd dla firm w Niemczech jest ponad dwa razy droższy niż w USA. Wywołało to w RFN nie tylko pesymizm gospodarczy, ale także debatę o przyszłości kraju jako lokalizacji przemysłowej.

„Nasz model biznesowy jest pod ogromną presją”, ostrzegł Siegfried Russwurm, prezes Federacji Niemieckiego Przemysłu (BDI). „Groźba exodusu korporacji jest realna”. Z badań dużych i średnich firm wynika, że jedna czwarta rozważa przeniesienie produkcji do krajów o korzystniejszych warunkach. Rząd próbuje temu przeciwdziałać, debatuje nad państwową dotacją do cen prądu dla przemysłu, co budzi kontrowersje.

Czytaj więcej

Niemcy wpadły w recesję. To już pewne

Długa lista zaniedbań

Niemiecka gospodarka zmaga się też z innymi wyzwaniami, które po części mają korzenie w 16 pasywnych latach Merkel. W cyfryzacji były głównie zapowiedzi, ale niewiele wdrożeń. Według „Digital Economy and Society Index” Niemcy w 2022 r. zajęły pod tym względem 13. miejsce w UE, wyprzedzając Słowenię. Cudzoziemcy odwiedzający RFN często kręcą głową z niedowierzaniem, że w wielu sklepach i restauracjach, nawet w stolicy, płaci się tylko gotówką. Władze mają trudności z cyfryzacją własnych procedur.

Kolejnym palącym problemem jest brak wykwalifikowanych pracowników. Instytuty szacują, że nieobsadzonych stanowisk jest ponad pół miliona. Nawet w dobrze zorganizowanych miastach, takich jak Monachium, są ograniczenia w transporcie publicznym, bo brakuje kierowców. Z powodu zmian demograficznych w starzejących się Niemczech sytuacja będzie się tylko pogarszać.

Według szwajcarskiego instytutu IMD RFN nie należy już do 20 najbardziej konkurencyjnych krajów świata. Eksperci MFW przewidują, że w 2023 r. będzie jedynym krajem G7, który nie osiągnie wzrostu (PKB skurczy się o 0,5 proc.)

Czytaj więcej

Niemcy transportują rosyjski gaz. Czy to pogwałcenie sankcji?

Niemiecki dobrobyt jest obecnie w dużej mierze podtrzymywany przez handel z Chinami. Od 2016 r. są one najważniejszym partnerem handlowym. Według Federalnego Urzędu Statystycznego dwustronna wymiana towarów osiągnęła w ub.r. 299 mld euro. Niemiecki przemysł motoryzacyjny napędzany jest głównie popytem z Chin. Auta i części do nich stanowiły ponad jedną czwartą eksportu do tego kraju w 2021 r. Niemniej, eksperci zwracają uwagę, że Chiny w coraz większym stopniu są zdolne do samodzielnej produkcji komponentów, a w przypadku aut elektrycznych niemieccy producenci przespali transformację. Amerykańska Tesla jest na giełdzie warta więcej niż najwięksi niemieccy producenci aut razem wzięci, którzy stają w obliczu chińskiej konkurencji.

W tej trudnej sytuacji część niemieckich polityków wzywa do ograniczenia lub restrukturyzacji handlu z Chinami – aby nie dać się znów szantażować uzależnieniem. „Ograniczanie ryzyka” i „oddzielanie ryzyka” to modne hasła w debacie, wielokrotnie opowiadał się za nimi niemiecki minister gospodarki Robert Habeck (Zieloni). Dla obserwatorów jasne jest, że owo oddzielenie nie nastąpi bez utraty dobrobytu. Jak dużej? Według Instytutu Ifo z Monachium niemiecki PKB skurczyłby się o 4–10 proc., gdyby firmy przeniosły całą produkcję z Chin z powrotem do Europy.

Czytaj więcej

Niemcy znów pogrążyły się w ekonomicznych boleściach

Złe wieści dla Polski

Wszystko to zagraża nie tylko dobrobytowi Niemiec, bo ma wpływ na ich partnerów handlowych, w tym na Polskę, dla której są głównym kierunkiem eksportu. Według GUS w 2022 r. do Niemiec trafiło 28 proc. polskiego eksportu. To cztery razy tyle, co do zajmujących drugie miejsce Czech.

Według Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej handel między dwoma sąsiadującymi krajami stworzył w Polsce 1,4 mln miejsc pracy. Niemcy to także kraj, w którym zdecydowanie najwięcej kapitału inwestują polskie firmy, wynika z danych GUS. Błędem byłoby zatem postrzeganie problemów i wyzwań niemieckiej gospodarki w oderwaniu od siebie – a nawet jako korzyści dla Polski w zmniejszaniu dystansu gospodarczego.

Czytaj więcej

Niemcy nie wystraszyły polskich firm

Zmagania przemysłu samochodowego miałyby prawdopodobnie poważne konsekwencje dla wzrostu gospodarczego w Polsce. Jej towarem eksportowym są przecież maszyny i urządzenia elektryczne dla niemieckiego przemysłu samochodowego, a tu popyt zależy od koniunktury. Z 3,7 mld euro inwestycji zagranicznych, które Polska pozyskała w ub.r., duży udział mają niemieckie koncerny samochodowe. Sam Mercedes-Benz zapowiedział inwestycję 1 mld euro w fabrykę elektrycznych pojazdów dostawczych na Dolnym Śląsku.

Recesja w Niemczech już osłabia Europę Wschodnią i Środkową, obliczył Wiedeński Instytut Międzynarodowych Studiów Ekonomicznych (WIIW). Zespół doradców prognozuje średni wzrost we wschodnich krajach UE na poziomie 0,6 proc. zamiast wcześniej szacowanych 1,2 proc. Powód: kraje Wyszehradu są „ściśle powiązane ze słabnącym niemieckim przemysłem”.

Być może najbardziej drastycznie opisał model gospodarczy Niemiec poseł Zielonych Anton Hofreiter: dobrobyt kraju, jak mówił w ub.r., opiera się na tym, że „kupujemy tanio surowce w jednej dyktaturze, w Rosji, a następnie wytwarzamy tu produkty, w celu sprzedania ich drugiej, Chinom”. Niemcy przez lata radziły sobie ze tą strategią aż nadto dobrze. Teraz odbija się to czkawką wskutek kryzysu energetycznego wywołanego rosyjskim atakiem na Ukrainę.

Wcześniej kraj zdecydował się na jednoczesne wycofywanie się z węgla i energii jądrowej, ale nie zakończył przejścia na zielone źródła energii. Teraz boryka się z kłopotami, próbując zastąpić import z Rosji. Konsekwencją jest znaczny wzrost cen energii, pod którym uginają się nie tylko rodziny, ale i firmy. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej prąd dla firm w Niemczech jest ponad dwa razy droższy niż w USA. Wywołało to w RFN nie tylko pesymizm gospodarczy, ale także debatę o przyszłości kraju jako lokalizacji przemysłowej.

Pozostało 83% artykułu
Gospodarka
Wielka ulga dla Ukrainy. Kredytodawcy poszli na ugodę
Gospodarka
Joe Biden poza wyścigiem o Biały Dom. Oto jak zareagują rynki
Gospodarka
Dlaczego wielka finansjera z Wall Street woli Donalda Trumpa?
Gospodarka
EBOiR ma strategię dla Polski. Jest nowy priorytet
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Gospodarka
Popłyną wielkie pieniądze z Unii dla Ukrainy. Ale jest jeden problem