Marcin Zieliński: Gospodarka wymaga sprzątania po ośmiu latach rządów PiS

Ten wynik wyborów to sygnał, że polska gospodarka może wrócić na ścieżkę ku gospodarce rynkowej, którą zmierzała od 1989 r. – mówi Marcin Zieliński, prezes zarządu i główny ekonomista Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Publikacja: 16.10.2023 14:48

Marcin Zieliński: Gospodarka wymaga sprzątania po ośmiu latach rządów PiS

Foto: PAP/Paweł Supernak

Jakie będą skutki gospodarcze tych wyborów?

Jeśli to opozycji uda się utworzyć rząd, to stanie przed zadaniem posprzątania po ośmiu latach rządów PiS – latach cofania Polski z drogi ku gospodarce rynkowej. Nacjonalizacje, które propagandowo nazywano repolonizacjami, psuły gospodarkę. Mamy dziś około 50 proc. państwa w sektorze bankowym. To zdecydowanie najwięcej w UE. A im państwa jest więcej w sektorze bankowym, tym większe jest ryzyko kryzysu. Polska jest ciągle krajem na dorobku. Krajem, który potrzebuje szybkiego rozwoju gospodarczego, a nie dodatkowych czynników ryzyka.

Po ośmiu latach rządów PiS mamy mocno upolitycznioną gospodarkę. Czy to też wymaga zmian?

To m.in. właśnie konsekwencja nacjonalizacji gospodarki. I oczywiście trzeba coś z tym zrobić. Niedopuszczalne jest, żeby firmy ustalały ceny nie w oparciu o warunki rynkowe, lecz ze względu na kalendarz wyborczy. Mam na myśli oczywiście Orlen i to, co działo się z cenami paliw przed wyborami. Mimo wzrostu cen ropy na giełdach światowych i równoczesnego osłabienia złotego ceny benzyny i oleju napędowego cudownym sposobem mocno spadły. Cel był jasny: państwowa spółka miała pomóc partii rządzącej wygrać wybory. A przecież Orlen jest spółką prawa handlowego i takie działanie jest po prostu niedopuszczalne. Do udziału w kampanii wyborczej zaprzęgnięte zostały też inne spółki skarbu państwa, które za pośrednictwem swoich fundacji, pod płaszczykiem kampanii referendalnej, sączyły wyborcom przekaz korzystny dla partii rządzącej. Coś takiego nie może się dziać w demokratycznym państwie.

Czytaj więcej

Zofia Łapniewska: Ten wynik wyborów potwierdza naszą przynależność do UE

Tylko co z tym zrobić?

Lekarstwem na to upolitycznienie spółek skarbu państwa może być sensownie przeprowadzona prywatyzacja. Sensowna, czyli na przykład taka, w której akcje największych polskich spółek trafią do funduszy emerytalnych, czyli do Polaków. Wtedy spółki te mogłyby kierować się rachunkiem ekonomicznym, a nie politycznym, i zyskiwać, a nie tracić na wartości, co działo się w ciągu ostatnich ośmiu lat. Myślę, że Polacy są gotowi zaakceptować taką prywatyzację. Myślę, że dowodem na to, że Polacy nie chcą państwowych molochów, jest ich niezgoda na udział w PiS-owskim pseudoreferendum. Taka sensowna prywatyzacja zabezpieczyłaby też te spółki przed ponownym przejęciem w przyszłości przez państwo.

Jaka najważniejsza krótkoterminowo decyzja czeka nowy rząd?

Przygotowanie budżetu na przyszły rok. Ten, który przygotował obecny rząd, z ogromnym deficytem i na dodatek potężnymi wydatkami wyprowadzonymi poza budżet, absolutnie wymaga przejrzenia, uporządkowania i naprawy. To kluczowa sprawa.

A w dłuższym terminie?

Wspomniane odwrócenie psucia gospodarki. Jeśli chodzi o finanse publiczne, to kwestia wyprowadzania ogromnych kwot do różnego rodzaju funduszy, poza kontrolę parlamentu. Z tym trzeba skończyć. Potrzebna jest konsolidacja finansów publicznych, pokazanie ich prawdziwego deficytu. Musimy zacząć traktować finanse publiczne tak, jak traktuje je UE, a nie stosować kreatywną księgowość. Potrzebna jest też nowa polityka regulacyjna państwa, przywrócenie zgodnego z zasadami demokracji procesu tworzenia prawa, bez chodzenia na skróty, pomijania konsultacji społecznych. Nie może być tak jak z Polskim Ładem, który okazał się jednym wielkim bałaganem. Mieliśmy całkowitą patologię w procesie tworzenia prawa, z wrzutkami poselskimi. To musi się skończyć. Potrzebujemy stabilności procesu stanowienia prawa. A kolejnym krokiem musi być wspomniane odpolitycznienie gospodarki.

Jakim sygnałem dla zagranicznych instytucji finansowych i zagranicznych inwestorów może być przejęcie władzy w Polsce przez opozycję demokratyczną?

To sygnał, że pewne patologie się skończą. Choćby te w sądownictwie. Ale też w zakresie konkurencji i funkcjonowania na polskim rynku. I przy stanowieniu prawa. To sygnał, że polska gospodarka może wrócić na ścieżkę, którą zmierzała od 1989 r. A to z pewnością dobra wiadomość dla inwestorów zagranicznych.

Jakie będą skutki gospodarcze tych wyborów?

Jeśli to opozycji uda się utworzyć rząd, to stanie przed zadaniem posprzątania po ośmiu latach rządów PiS – latach cofania Polski z drogi ku gospodarce rynkowej. Nacjonalizacje, które propagandowo nazywano repolonizacjami, psuły gospodarkę. Mamy dziś około 50 proc. państwa w sektorze bankowym. To zdecydowanie najwięcej w UE. A im państwa jest więcej w sektorze bankowym, tym większe jest ryzyko kryzysu. Polska jest ciągle krajem na dorobku. Krajem, który potrzebuje szybkiego rozwoju gospodarczego, a nie dodatkowych czynników ryzyka.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Gospodarka
Wielka ulga dla Ukrainy. Kredytodawcy poszli na ugodę
Gospodarka
Joe Biden poza wyścigiem o Biały Dom. Oto jak zareagują rynki
Gospodarka
Dlaczego wielka finansjera z Wall Street woli Donalda Trumpa?
Gospodarka
EBOiR ma strategię dla Polski. Jest nowy priorytet
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Gospodarka
Popłyną wielkie pieniądze z Unii dla Ukrainy. Ale jest jeden problem