Problemy polskiego systemu pomocy rodzinie

Wyborcza zapowiedź podwyższenia świadczenia 500+ uniemożliwia debatę na temat systemu pomocy rodzinie. Ten jest rozdrobniony i niespójny, choć wydajemy na niego rocznie ok. 3,5 proc. PKB.

Publikacja: 17.05.2023 03:00

Problemy polskiego systemu pomocy rodzinie

Foto: Adobe Stock

Świadczenie rodzinne 500+ ma się zamienić od nowego roku w 800 zł miesięcznie. Choć rząd określa tę podwyżkę jako waloryzację, to jest to ustanowienie podobnej relacji tego świadczenia do przeciętnej płacy w gospodarce jak w momencie wprowadzenia go na rynek. Było to ok 12 proc. w 2016 r., teraz jest to ok. 7 proc., od nowego roku zapewne będzie to znowu ok. 11 proc. Podobne świadczenia, na co zwraca uwagę Maciej Bukowski, szef fundacji WiseEuropa, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, są znacząco niższe w Niemczech czy Dani – wynoszą ok. 6 proc. przeciętnej płacy.

Jedno wysokie świadczenie czy kilka drobnych?

Ekonomista przyznaje, że zamiast wyborczych obietnic przydałaby się spokojna debata na temat różnych świadczeń, które może dostać rodzina, w tym rodzina z dzieckiem. Jej efektem powinny być odpowiedzi na kilka podstawowych pytań. – To, że program 500+ jest powszechny, jest jego zaletą, ponieważ jest on przeznaczony na pomoc dla dziecka. W porównaniu ze świadczeniami w innych krajach jest jednak wysoki w proporcji do płac – uważa ekonomista. Wysokie ustawienie pułapu tego świadczenia powinno skutkować przeglądem innych świadczeń, które rodzice otrzymują bez względu na dochód w rodzinie. Są to na przykład świadczenia tuż po urodzeniu dziecka. Jeśli zaś politycy chcą wspierać rodziny w różnych momentach ich rozwoju, nie należałoby świadczenia 500+ podnosić o tak dużą kwotę, tylko co roku indeksować o inflację. Dodatkowo ekonomista powiązałby świadczenia powszechne z koncepcją negatywnego podatku dochodowego: – Jeśli ktoś płaciłby podatek PiT znacząco wyższy, niż wynikałoby to z kwot, które otrzymuje w ramach świadczeń rodzicielskich, miałby prawo do ulgi podatkowej. Jeśli zaś podatek byłby znacząco niższy, otrzymywałby wypłatę wyrównującą. Powiązanie świadczenia rodzinnego z systemem podatkowym oznaczałoby zastanowienie się, w jaki sposób PiT mogą opłacać rolnicy. – Zasady powinny być podobne do tych, które dotyczą przedsiębiorców – dodaje ekonomista.

Czytaj więcej

Biznes załamuje ręce. PiS chce wygrać wybory 800 plus. PO podbija stawkę

Powszechne czy z limitem dochodów

– Dyskusja koncentruje się na tym, ile ta zmiana może kosztować finanse publiczne, a nie na tym, jakiemu celowi ma służyć – zauważa Tomasz Lasocki, adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji UW. – Jego zdaniem, ponieważ program jest obecnie traktowany jako sposób na ograniczenie ubóstwa, warto wprowadzić próg dochodowy po to, by rodziny zamożne nie otrzymywały świadczenia.

Podobnie uważa Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Finansowych. Jednak wprowadzenie ograniczenia dla rodzin zamożniejszych musi jego zdaniem odbywać się w sposób elastyczny. – Nie może być tak, że dochód w rodzinie jest nieznacznie wyższy od limitu i przepada całe świadczenie – tłumaczy.

Uważa, że potrzebny jest przegląd wszystkich świadczeń, które może dostać rodzina, tak by był to spójny system z prostymi zasadami możliwości uzyskania wsparcia, a nie z kilkoma limitami dochodowymi w zależności od rodzaju świadczenia. Obecnie rodzice mogą otrzymać co najmniej siedem różnych świadczeń finansowych i kilka rzeczowych. Np. becikowe dostaje rodzina, w której dochód na osobę nie przekracza 1922 zł.

A aby otrzymać zasiłek rodzinny, dochód na osobę w rodzinie nie może przekraczać 674 zł netto, a w rodzinie z dzieckiem niepełnosprawnym 764 zł netto (świadczenie 500+ nie jest wliczane do dochodu.) Rodziny z tak niskim dochodem otrzymują niewielkie kwoty, bo zasiłek rodzinny wynosi 95 zł miesięcznie na dziecko do pięciu lat, 124 zł na dziecko 6-, 18-letnie.

Brakuje usług publicznych

Prof. Irena Kotowska z SGH zwraca uwagę na to, iż polityka rodzinna nie polega tylko na wypłacaniu świadczeń pieniężnych. To także ulgi podatkowe, urlopy, a przede wszystkim usługi społeczne – zdrowotne, opiekuńczo-edukacyjne dla małych dzieci czy edukacyjne.

Po to, by wsparcie rodzin i rozwoju dzieci było efektywne, część pieniędzy, która może być przeznaczona na powszechne podniesienie świadczenia do 800 zł (czyli ok. 25 mld zł więcej rocznie), powinna być przeznaczona na usługi publiczne, przede wszystkim na edukację. – W ostatnich latach realnie spadły wydatki na szkolnictwo wyższe i oświatę o niespełna 1 proc. PKB – przypomina Maciej Bukowski.

– Rodziny potrzebują dobrych usług publicznych. Jeśli ich brakuje, to muszą za nie płacić prywatnie – uważa także Iga Magda, ekonomistka SGH i z Instytutu Badań Strukturalnych. –

W zeszłym roku na różne świadczenia dla rodzin wydano ok. 120 mld zł. Najpoważniejszym finansowo świadczeniem jest 500 +, którego koszt to ok. 40 mld zł. Od zeszłego roku istnieje też Rodzinny Kapitał Opiekuńczy (3,5 mld zł). Rodzice mogę pobierać na drugie i kolejne dziecko 1000 zł przez rok lub 500 zł przez dwa lata.

Świadczenie rodzinne 500+ ma się zamienić od nowego roku w 800 zł miesięcznie. Choć rząd określa tę podwyżkę jako waloryzację, to jest to ustanowienie podobnej relacji tego świadczenia do przeciętnej płacy w gospodarce jak w momencie wprowadzenia go na rynek. Było to ok 12 proc. w 2016 r., teraz jest to ok. 7 proc., od nowego roku zapewne będzie to znowu ok. 11 proc. Podobne świadczenia, na co zwraca uwagę Maciej Bukowski, szef fundacji WiseEuropa, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, są znacząco niższe w Niemczech czy Dani – wynoszą ok. 6 proc. przeciętnej płacy.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Gospodarka
Macron wzmocnił ekstremistów i zafundował krajowi impas
Gospodarka
Długa lista lęków Polaków związanych ze zdarzeniami losowymi
Gospodarka
Polska w ogonie unijnej innowacyjności. Raport Komisji Europejskiej
Gospodarka
Sankcje UE nie zaszkodziły jeszcze Moskwie. Ale zaszkodzą
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Gospodarka
Kreml klęka przed Indiami; od nich zależy rosyjska gospodarka czasu wojny
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą