Demograficzny meteoryt gna w kierunku Polski

Starzenie się polskiego społeczeństwa może zdemolować finanse publiczne, prowadząc do nieograniczonego wzrostu długu publicznego. Przeciwdziałać temu trzeba już teraz.

Publikacja: 06.03.2023 03:00

Demograficzny meteoryt gna w kierunku Polski

Foto: Adobe Stock

Rzeczpospolita

Leci na nas meteoryt kryzysu demograficznego – tak Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych, skomentował najnowsze analizy OECD przedstawione w przeglądzie polskiej gospodarki w 2023 r.

OECD wyraźnie zaznacza, że starzejące się społeczeństwo to ogromna presja na finanse publiczne. W jednym ze scenariuszy może powodować nieograniczony wzrost długu państwa, np. do niemal 140 proc. PKB w 2050 r. Obecnie zadłużenie Polski sięga ok. 55 proc. PKB.

Czytaj więcej

Czechy skutecznie zwiększają liczbę urodzeń. Wydają mniej niż Polska

Ubóstwo emerytalne

Prezes Dudek wylicza, że gdyby do tego doszło, to zamiast borykać się z 1,5 bln zł długu, mowa byłaby już o 4 bln zł, licząc w dzisiejszych cenach.

Te czarne wizje dla polskich finansów narysowano przy założeniu, że państwo z jednej strony reaguje na potrzeby starzejącego się społeczeństwa, z drugiej zaś strony nie dokonuje żadnych zmian w innych obszarach swoich polityk. To znaczy rosną wydatki na emerytury, na opiekę, zdrowie i edukację osób starszych, a także wydatki związane z ubóstwem emerytalnym.

Jak zaznacza OECD w swoim raporcie, tzw. stopa zastąpienia, czyli to, ile procent ostatnich zarobków wynosić będzie emerytura, ma być w Polsce jedną z najniższych wśród krajów OECD. To ok. 35 proc., podczas gdy średnia przekraczać może 60 proc. A fakt, że politycy zwykle nie pozostają obojętni na „głodowe” świadczenia osób starszych, potwierdza choćby polityka rządu PiS, czyli 13. i 14. emerytura czy korzystniejszy, niż wynikałoby to z przepisów sposób waloryzacji świadczeń.

Różne scenariusze

W opisywanym scenariuszu zakłada się również, że państwo nie ogranicza żadnych innych swoich wydatków (np. na obronność czy bezpieczeństwo publiczne) i nie dokonuje żadnych zmian po stronie dochodowej, co powoduje znaczące ubytki we wpływach z podatków i składek.

OECD przedstawia też inne możliwe ścieżki na przyszłość. Przykładowo, gdyby państwo postarało się zrekompensować koszty starzenia się społeczeństwa, np. zwiększając podatki i składki, zadłużenie mogłoby pozostać mniej więcej na podobnym poziomie jak obecnie.

W scenariuszu reform dług publiczny w relacji do PKB może się nawet obniżyć. OECD zaleca takie reformy jak wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat dla kobiet i mężczyzn, zwiększenie aktywności zawodowej społeczeństwa czy deregulację i cyfryzację gospodarki, tak by przyspieszyć tempo wzrostu gospodarczego.

Czytaj więcej

Aleksandra Fandrejewska: Przerzucanie się problemami

Który z tych scenariuszy jest najbardziej prawdopodobny? – Każdy jest możliwy, zależy, jakie działania podejmiemy – komentuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorstw Polskich. – Najważniejsze, by zacząć o tym dyskutować już teraz. I to ponad podziałami politycznymi, bo kryzys demograficzny w horyzoncie dwóch–trzech dekad stanowi fundamentalne wyzwanie i dla finansów publicznych, i dla gospodarki – podkreśla Kozłowski.

Jak przypomina, wedle prognoz grupy roboczej ds. starzenia się przy Komisji Europejskiej, już około 2055 r. liczba osób pracujących, czyli płacących podatki i składki, zrówna się z liczbą osób w wieku powyżej 65 lat (potem może być nawet niższa). – Jeszcze niedawno trzy osoby „składkujące” zapewniały świadczenie jednej osobie na emeryturze czy rencie. W ciągu około trzech dekad dojdziemy do stanu, gdy ta relacje będzie wynosić jednej do jednego – ostrzega Kozłowski. Gdyby wówczas dochody systemu emerytalnego miały pokrywać w pełni wydatki, składki musiałyby by być kilkakrotnie wyższe, co byłoby obciążeniem nie do udźwignięcie dla pracujących.

Recepty do wzięcia

Jak sprostać takim wyzwaniom? Na to pytanie eksperci będę starać się odpowiedzieć choćby na poniedziałkowej debacie „Okrągły stół – wyzwania demograficzne” organizowanej przez Federację Przedsiębiorców Polskich. Dyskusja skupić się ma na obszarach, które są kluczowe dla złagodzenia skutków kryzysu demograficznego.

Z jednej strony chodzi choćby o wydłużenie aktywności zawodowej osób starszych. To pierwsze byłoby możliwe w efekcie wydłużenia wieku emerytalnego, ale skoro obecnie tematu nie chce podjąć żadne ugrupowanie polityczne, to nie ma się co oszukiwać, że do tego dojdzie.

Czytaj więcej

Prof. Irena Kotowska: Skuteczna polityka rodzinna nie da szybkich zysków politycznych

Sukces nieszybko

– W krótkim terminie najłatwiejsze do przeprowadzenia byłoby raczej zwiększenie aktywności społeczeństwa w ogóle, szczególnie osób 50+, poprzez upowszechnienie elastycznych form pracy, pracy zdalnej, w niepełnym wymiarze czasu, obniżanie barier do podjęcia pracy dla opiekunów dzieci i innych podopiecznych – wylicza Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP.

– Pilnie potrzebujmy przemyślanej polityka migracyjnej, zachęcającej migrantów do integracji społecznej, co w średnim terminie może zwiększyć zasoby rynku pracy – dodaje Sobolewski. – Niezwykle ważna jest dziś też troska o liczbę ludności, czyli wyższą dzietność, choć efekty zobaczyć możemy dopiero w długim terminie, najwcześniej za dwie dekady – podkreśla Sobolewski.

Czytaj więcej

Paweł Rożyński: Podglądajmy Czechów, jak robią dzieci

– Trzeba jasno sobie powiedzieć, że w każdym obszarze polityki demograficznej trudno liczyć na szybkie sukcesy – komentuje Antoni Kolek z Instytutu Emerytalnego. – Ale działania trzeba podejmować, i to bardzo kompleksowo, na bardzo wielu polach – podkreśla. – Weźmy chociażby potrzeby młodych ludzi w odniesieniu do wzrostu dzietności – zaznacza Kolek. Jak wskazuje, nie wystarczą dodatki pieniężne (czyli 500+), trzeba pomyśleć o zwiększenie dostępności mieszkań, dostępu do dobrzej płatnych i rozwojowych miejsc pracy, poczucia bezpieczeństwa kobiet w ciąży itp.

Opinia dla "Rz"
Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych

Już jesteśmy w kryzysie demograficznym: w ciągu dekady liczba Polaków zmniejszyła się o niemal 2 mln. Można nieco zmienić trajektorię tego kryzysowego meteorytu, ale na pewno on w nas uderzy. Sytuację może złagodzić szereg działań: kompleksowa polityka migracyjna, podnoszenie aktywności zawodowej Polaków, która jest niska na tle krajów UE, wydłużenie wieku przejścia w stan spoczynku czy zwiększenie dzietności. Choć w tym ostatnim przypadku rzeczywistość jest bezlitosna – pokazuje, że nawet bardzo kosztowne programy nie przynoszą wymiernych efektów.
Trzeba też działać na rzecz przyspieszenia wzrostu gospodarczego. Tu ważne są takie kwestie jak konieczność deregulacji i znoszenie barier dla przedsiębiorczości.

Leci na nas meteoryt kryzysu demograficznego – tak Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych, skomentował najnowsze analizy OECD przedstawione w przeglądzie polskiej gospodarki w 2023 r.

OECD wyraźnie zaznacza, że starzejące się społeczeństwo to ogromna presja na finanse publiczne. W jednym ze scenariuszy może powodować nieograniczony wzrost długu państwa, np. do niemal 140 proc. PKB w 2050 r. Obecnie zadłużenie Polski sięga ok. 55 proc. PKB.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Gospodarka
Wybory w Wielkiej Brytanii. Rynek szykuje się na rząd Partii Pracy
Gospodarka
Regiony boją się centralizacji polityki spójności
Gospodarka
Kreml sprzeda Chinom rzekę. Czego w zamian oczekuje Władimir Putin?
Gospodarka
Koniunktura gospodarcza w Europie gorsza od oczekiwań
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Gospodarka
Euro 2024: gospodarczy mecz Polska wygrywa z Austrią 4:1
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży