Jednym z celów resortu rozwoju jest ekspansja polskiego eksportu i kapitału za granicę – deklarował w styczniu szef tego resortu Mateusz Morawiecki. Osiągnięciu tego celu ma służyć „Plan na rzecz odpowiedzialnego rozwoju", który rząd przyjął miesiąc później. W dokumencie tym postawiono diagnozę, że wzrost polskiej gospodarki był uzależniony od zagranicznego kapitału i ten model rozwoju nie może być kontynuowany. Oznacza bowiem wysokie koszty obsługi zagranicznych zobowiązań.

Dane o bilansie płatniczym Polski za 2015 r. sugerują, że z tego uzależnienia już wychodzimy.

Poprawa w eksporcie

W ubiegłym roku Polska na rachunku obrotów bieżących – odzwierciedlającym rozliczenia kraju z zagranicą z tytułu handlu i inwestycji – miała wciąż deficyt, ale był on najmniejszy od transformacji ustrojowej. Sięgnął 4,4 mld zł w porównaniu z 55,9 mld zł rocznie średnio w poprzednich dziesięciu latach. Był to w dużej mierze efekt poprawy bilansu w handlu towarowym. Po deficycie rzędu 13,6 mld zł w 2014 r. Polska w 2015 r. miała nadwyżkę w wysokości 9 mld zł. Powiększyła się też zwyczajowa już nadwyżka w wymianie usług.

Łącznie na rachunku obrotów bieżących i rachunku kapitałowym – odzwierciedlającym głównie napływ funduszy unijnych – Polska miała trzeci rok z rzędu nadwyżkę. W porównaniu z 2014 r. wzrosła ona o 30,8 mld zł, do 38,1 mld zł. To równowartość 2,1 proc. polskiego PKB.

– Nadwyżka na rachunku bieżącym i kapitałowym wygląda na zjawisko trwałe. Jeśli rzeczywiście się utrzyma, Polska stanie się eksporterem kapitału – powiedział we wtorek Paweł Michalik, zastępca dyrektora Departamentu Statystyki NBP.

Zwykle za miarę nadwyżek finansowych generowanych przez kraj i w efekcie eksportu kapitału uznaje się saldo obrotów bieżących. W przypadku państw naszego regionu jest to jednak wskaźnik mylący, bo nie obejmuje wszystkich bezzwrotnych transferów z UE. Część z nich w statystykach zalicza się do rachunku kapitałowego. Stąd NBP rozpatruje te bilanse łącznie.

Dodatnie saldo rachunków bieżącego i kapitałowego oznacza, że już w ub.r. Polska eksportowała kapitał. Odpływ kapitału – pierwszy od 25 lat – sięgnął 32 mld zł (to saldo rachunku finansowego).

W pewnej mierze odzwierciedlało to mniejsze zainteresowanie inwestycjami w Polsce zagranicznych podmiotów. – To może oznaczać, że stajemy się mniej atrakcyjni dla zagranicznych inwestorów, co trudno uważać za zjawisko pozytywne – zauważa Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

Autopromocja
CYFROWA.RP.PL

Jak cyfrowa rewolucja wpływa na biznes i życie codzienne

CZYTAJ WIĘCEJ

OFE eksporterzy

Ale z danych NBP wynika, że odpływ kapitału z Polski wynikał przede wszystkim ze wzrostu aktywów zagranicznych Polski (o 71,6 mld zł w porównaniu z 49,6 mld zł rok wcześniej). To zaś był głównie efekt większej aktywności polskich funduszy inwestycyjnych i emerytalnych za granicą. Paradoksalnie, zakupy akcji za granicą przez OFE to skutek wprowadzonego przez poprzedni rząd zakazu inwestowania przez nie w obligacje skarbowe. Lokowanie kapitału poza krajem stało się dla funduszy jedynym sposobem na dywersyfikację portfeli. – Jeśli OFE będą musiały szybko spieniężyć jakieś aktywa, to w pierwszej kolejności mogą się pozbywać właśnie zagranicznych akcji, bo tamtejsze rynki są bardziej płynne. Ten eksport kapitału może więc nie być trwały – ocenia Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku.

Ogólnie jednak Polska będzie eksporterem kapitału dopóty, dopóki deficyt w obrotach bieżących nie będzie przewyższał nadwyżki na rachunku kapitałowym. – Wspierający konsumpcję program 500+ stwarza dużą presję na wzrost popytu krajowego. Jeśli tak będzie, to pogorszy się saldo obrotów bieżących – zauważa Jankowiak. Czynnikiem ryzyka jest też wzrost cen ropy. Z wyliczeń NBP wynika, że w IV kwartale Polska nie odnotowałaby nadwyżki w handlu towarowym (4,7 mld zł), gdyby cena baryłki ropy była średnio o 20 dol. wyższa niż obecne 45 dol. – Cena ropy jest ważna dla naszego bilansu handlowego, ale to niejedyny czynnik odpowiadający za jego poprawę – mówi Jacek Kocerka z NBP.

Ukraińcy transferują zarobki do ojczyzny

Pracujący w Polsce obywatele Ukrainy zarabiają średnio 2 tys. zł netto miesięcznie. Ponad 65 proc. tej kwoty oszczędzają lub transferują do ojczyzny – wynika z badań przeprowadzonych pod koniec ub.r. na zlecenie NBP. Ich omówienie znalazło się we wtorkowym raporcie o bilansie płatniczym Polski w IV kwartale 2015 r. Większość Ukraińców pracuje w Polsce na podstawie oświadczenia pracodawcy o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi. W ub.r. do urzędów pracy wpłynęły 763 tys. takich oświadczeń, w porównaniu z 373 tys. rok wcześniej i 218 tys. w 2013 r. Wyraźny skok liczby takich wniosków w ostatnich latach to efekt konfliktu na wschodzie Ukrainy. Imigracja obywateli tego kraju ma tzw. cyrkulacyjny charakter, tzn. imigranci wielokrotni, wyjeżdzający na kilkumiesięczne okresy. W efekcie NBP szacuje, że przez polski rynek pracy przewinęło się w ub.r. ok. 1 mln Ukraińców.