Współczesny system międzynarodowy oparty jest na innych zasadach niż ten znany do tej pory – mówił podczas swojego wystąpienia na kongresie Open Eyes Economy Summit w Krakowie Adam Daniel Rotfeld, były minister spraw zagranicznych.

Ekspert wymienił poszczególne systemy, które kształtowały rzeczywistość geopolityczną w kolejnych dekadach: system westwalski, decyzje, które zapadły po kongresie wiedeńskim, następnie traktat wersalski, który ustanowił ład po I Wojnie Światowej oraz konsekwencje konferencji w Jałcie i Poczdamie, które wpłynęły na świat po II Wojnie Światowej. Jego zdaniem wszystkie te systemy łączyła jedna zasada, w której decydują elementy wynikające z równowagi interesów i potencjałów.

- Dopiero po końcu zimnej wojny w nowym systemie na pierwszy plan wysunęły się wartości, które stały się nieodłącznym elementem kształtowania porządku światowego. Obecnie następuje ich zakwestionowanie – mówił Rotfeld.

Według niego wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA sprawia, że rola Ameryki, jako naturalnego przywódcy świata nie jest już pewna.

- Prezydent elekt zapowiedział, że zamierza powrócić do starego systemu. A takiego powrotu w dzisiejszym świecie nie da się przeprowadzić, bowiem jednostka zyskała ważniejszą rolę niż kiedykolwiek w przeszłości. Bezpieczeństwo jednostki stało się kluczowe – przekonywał.

Jak przypomniał, Unia Europejska była pierwszą instytucją na świecie, która postawiła kwestię wartości na miejscu centralnym. To w UE wartości nie były traktowane jako ozdobnik, jak bywało w przeszłości. - Wydawało się, że nowy sposób traktowania wartości będzie miał kluczowe znaczenie dla przyszłości Europy – mówił Rotfeld.

- Teraz następuje moment zakwestionowania kierunku rozwoju UE. W poszczególnych państwach zwyciężyły tendencje autorytarne i populistyczne, które podważają przyjęte wartości Europy: prawa człowieka, solidarność miedzy państwami, pluralizm i wolny rynek – wymieniał.

Jak dodał, rola państwa była od pewnego czasu ograniczana a rola społeczeństw i jednostek rosła – to wpisywał się też w obraz UE. Jednak w związku z tym następują napięcia, które nie mogą być ignorowane.

- Panuje przekonanie że Unię można usprawnić jeśli się zmieni instytucje, wprowadzi nowe zasady, procedury. Nie dostrzega się tego, co stanowi istotę niepokoju społeczeństw - coraz większe rozczarowanie tym, co oferują im elity – mówił Rotfeld.

- Liberalna demokracja przeżywa autentyczny kryzys i wymaga zmiany i korekty. Transatlantycka wspólnota musi wypracować nowy kodeks i system norm i procedur. Muszą one być jednak oparte na wartościach demokratycznych – podsumował były minister spraw zagranicznych.