Chodzi o sprawę rosyjskiego pułkownika Dmitrija Zacharczenki, aresztowanego pod zarzutem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, która kontroluje rynek podwykonawczy największego rosyjskiego pracodawcy - RŻD czyli państwowych kolei.

Zacharczenko został aresztowany we wrześniu 2016 r, ale dopiero teraz wychodzą na jaw szczegóły gigantycznej korupcji w rosyjskich kolejach. Jak podała dziś agencja Rosbalt, podczas przeszukania mieszkania siostry pułkownika, agenci FSB znaleźli ogromne ilości gotówki - 120 mln dolarów, 2 mln euro oraz miliony rubli. W sumie było to 8,5 mld rubli co dziś odpowiada 579,2 mln zł.

Według śledczych, pieniądze stanowiły dolę pułkownika i jego kilku młodszych podwładnych za krycie ciemnych interesów grupy rosyjskich biznesmenów, kontrolującej firmy wykonujące prace na rzecz RŻD. Pieniądze miały pochodzić od dwóch rosyjskich banków, powiązanych z przestępcami.

Kiedy Zacharczenko zorientował się, że FSB się nim interesuje wybrał wszystkie pieniądze z bankowych depozytów z zamiarem wywiezienia ich do Szwajcarii. Do czasu transportu, schował je w mieszkaniu swojej siostry.

Śledczy, którzy je znaleźli, mogli ustalić skąd pochodzą, dzięki temu, że zostały spakowane w banderole po 20 tys. dolarów. Na banderolach były pieczęcie i kod Rezerwy Federalnej USA. Tam też Bank Rosji wystąpił o informację w tej sprawie. Amerykanie wyjaśnili, że gotówkę zamówiły dwa rosyjskie banki (ich nazwa nie pada publicznie-red). Zdaniem rosyjskich śledczych, to one służby kolejowej mafii za pralnię brudnych pieniędzy.

Adwokaci aresztowanego zaprzeczają, by był on powiązany z kolejową mafią. Sprawa jest rozwojowa, bowiem Zacharczenko jest podejrzany o otrzymanie jeszcze dwóch łapówek.