W dyskusji powadzonej przez Małgorzatę Bonikowską, prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych, uczestniczyli przedstawiciele zarówno sektora publicznego jak i prywatnego. – Nie ma jednej definicji innowacyjności – mówił Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju. Jego zdaniem, podręcznikowe jej stosowanie w poprzednich latach nie zawsze było korzystne. Podobnie jak kupowanie innowacji za granicą, zamiast tworzenia ich u siebie.

– W innowacyjności chodzi nam o zdobywanie pewnego poziomu konkurencyjności względem innych podmiotów – stwierdził Piotr Kryjom z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. PARP w ramach działań wspierających promocję eksportu Go to Brand niedawno wybrała 176 projektów na kwotę 97 mln zł.

– W branżach będących przedmiotem wsparcia wyróżniali się ci przedsiębiorcy, którzy potrafili dokonać analizy konkurencyjności swojej firmy – relacjonował Kryjom.

Zdaniem Macieja Formanowicza, prezesa Forte, innowacyjność można podzielić na kilka elementów: obejmującą produkt, materiały, technologię i serwis. – Obszarów, gdzie można wykazywać się nowoczesnością i poprawą konkurencyjności jest wiele nawet w prostych wyrobach – mówił Formanowicz.

Według Piotra Soroczyńskiego, głównego ekonomisty KUKE, innowacyjność to pomysł, który może zadziwić innych. – To m.in. przykład pojawienia się elektrycznego roweru, albo opakowania wędliny innego niż dotychczas stosowane – mówił Soroczyński.

A jak stwierdziła Nadia Bouacid z Francuskiej Izby Przemysłowo Handlowej, oprócz wymyślania innowacyjnych produktów ważne jest także śledzenie rynku. – Trzeba ciągle uciekać do przodu, bo w bardzo konkurencyjnym świecie łatwo stracić zdobytą pozycje – powiedziała.