Debiut SpaceX okazał się ogromnym sukcesem dla dotychczasowych właścicieli akcji – cieszyły się one ogromnym popytem zarówno podczas oferty publicznej, jak i w pierwszym dniu handlu, kiedy kurs rósł chwilami o 30 proc. wobec ceny sprzedaży w IPO.
Szał zakupów na SpaceX
W dniu debiutu popyt na akcje SpaceX był na tyle duży, że do wprowadzenia akcji do obrotu doszło ze sporym opóźnieniem, po około dwóch godzinach od otwarcia handlu kasowego. Podobne zainteresowanie w przeszłości budziły również debiuty Google w 2004 r. czy Mety (właściciela Facebooka) w 2012 r. Gdy handel papierami SpaceX wreszcie ruszył, kurs wystrzelił o kilkanaście procent wobec ceny z IPO, sięgającej 135 dol.
W kolejnych godzinach akcje kosmicznej spółki dalej zyskiwały, sięgając maksymalnie 176,52 dol. Ostatecznie piątkowe notowania zamknęły się w okolicach 161 dol., rosnąc przy tym na finiszu o ponad 19 proc. Kapitalizacja spółki sięgnęła zatem 2,1 bln dol., co uplasowało SpaceX w gronie sześciu największych firm na świecie, wyżej m.in. od innej firmy założonej przez Elona Muska – Tesli.
– Obserwowanie, jak firma, do której dołączyłem, gdy była zaledwie szkicami na papierze, staje się tak cenna, jest niemal surrealistyczne – stwierdził Tom Mueller, założyciel SpaceX, który spędził w firmie 18 lat i akcjonariusz, a obecnie prezes Impulse Space, startupu zajmującego się statkami kosmicznymi.
Oferta publiczna SpaceX okazała się zatem ogromnym sukcesem, a sama spółka ze sprzedaży akcji pozyskała 75 mld dol. To największa oferta publiczna w historii rynków kapitałowych, niemal trzykrotnie przebijająca dotychczas rekordowe IPO Saudi Aramco z 2019 r.
Wygląda jednak na to, że Elon Musk mógł sprzedać akcje SpaceX znacznie drożej – w ofercie publicznej zgłoszony popyt miał być trzy-, a nawet czterokrotnie wyższy od podaży akcji, a do tego i w dniu debiutu inwestorzy wyrywali sobie akcje SpaceX z rąk, nie patrząc na – zdawałoby się – horrendalną wycenę spółki. W pierwszym dniu notowań właściciela zmieniło ponad 510 mln akcji o wartości około 84 mld dol., mimo że SpaceX nadal jest nierentowny i osiąga jedynie ułamek przychodów podobnie wycenianych gigantów technologicznych.
O absurdalnej wycenie mowa była już przy 135 dol. za akcję, przekładająca się na 1,75 bln dol. kapitalizacji przedsiębiorstwa, które w ubiegłym roku przyniosło 4,9 mld dol. straty netto. W tym roku – według prognoz – SpaceX ma osiągnąć 30,9 mld dol. przychodów, natomiast strata netto ma ograniczyć się do 1,8 mld dol. Dopiero w przyszłym roku SpaceX ma wypracować zysk przy 49,6 mld dol. przychodów.
– Wielu inwestorów SpaceX postrzega ją podobnie do inwestycji w koleje w czasach rewolucji przemysłowej i są oni skłonni zapłacić za tę okazję premię Elonowi Muskowi – tłumaczył Seth Hickle, dyrektor ds. inwestycji w Mindset Wealth Management w Indianapolis, cytowany przez Reutersa.
– W tej chwili ludzie liczą na coraz wyższą cenę akcji, ponieważ w tym momencie widzą tylko zyski. Czy tak pozostanie, czas pokaże – dodał Todd Schoenberger, dyrektor ds. inwestycji w Crosscheck Management w Waszyngtonie.
Dla porównania wyceniana na około 1,5 bln dol. Meta Platforms w tym roku ma mieć 249–253 mld dol. przychodów oraz 75–82 mld dol. zysku netto. Tajwański gigant półprzewodnikowy TSMC, którego rynkowa wartość sięga 1,9 bln dol., ma – według prognoz analityków – wypracować w tym roku 75–80 mld dol. zysku netto przy 155–160 mld dol. przychodów.
– Nawet jednak biorąc pod uwagę zakładające pokaźną poprawę prognozy finansowe na 2027 r. (zebrane przez Bloomberga), wycena SpaceX wydaje się... kosmiczna. Wartości wskaźników takich jak cena do zysku, kapitalizacji do przychodów czy kapitalizacji do EBITDA (zysk przed opodatkowaniem – red.) zdecydowanie górują nad wszystkimi innymi wielkimi korporacjami z Wall Street, łącznie z Teslą, znaną przecież z dość szczodrego podejścia inwestorów do poziomu wyceny – komentuje Tomasz Hońdo, analityk Quercusa TFI.
– Z jednej strony dobrze, że Wall Street zyska najważniejszego reprezentanta przemysłu kosmicznego – to krok w stronę dalszej dywersyfikacji sektorowej. Z drugiej, wysoka wycena oznacza, że poprzeczka dla notowań rekordowego debiutanta będzie wysoko postawiona na dłużej – podkreśla Hońdo. – A jeśli chodzi o cały rynek akcji, to pamiętajmy, że wielkość ofert publicznych to tradycyjny, kontrariański wskaźnik nastrojów. Wejście do gry SpaceX-a sprawiło według szybkiego szacunku, że tegoroczna wartość IPO w USA przebiła już rekord z całego 2021 r. – przypomina. Zamiar debiutu zapowiedziało szereg kolejnych technologicznych firm, przede wszystkim OpenAI i Anthropic.
Kilka tysięcy nowych milionerów
Wycena SpaceX mocno urosła na przestrzeni ostatnich miesięcy. – Samo IPO spółki nawet z rekordową wielkością pozyskanego kapitału, nie byłoby jakimś wydarzeniem mogącym wzbudzać niepokój wśród inwestorów, gdyby nie poziom wyceny, po której ten debiut ma się dokonać. Nie dość, że jest on abstrakcyjny w porównaniu ze skalą obecnego biznesu prowadzonego przez tę firmę, czyli przychodami mającymi w tym roku wynieść 22–25 mld dol., to jeszcze bazuje głównie na temacie AI, gdzie dokonania spółki Elona Muska są mało spektakularne w porównaniu z tym, co pokazują OpenAI czy Anthropic – komentował Jarosław Niedzielewski, dyrektor inwestycji, Investors TFI.
Przypomnijmy: rok temu SpaceX (bez przejętego na początku tego roku xAI) był wyceniany na 400 mld dol., a w grudniu 2025 r. już na 800 mld dol. Sama firma xAI została wyceniona na potrzeby fuzji na 250 mld dol. w lutym tego roku. – Abstrahując od sensowności tych wycen przeprowadzonych w zaciszu prywatnych gabinetów, nie wiem, co takiego zmieniło się w ciągu ostatnich kilku miesięcy, żeby usprawiedliwić wycenę mająca sięgać 1,7–2 bln dol. – powątpiewał Niedzielewski.
Sukces oferty publicznej SpaceX uczynił Elona Muska pierwszym w historii człowiekiem z majątkiem przekraczającym 1 bln dol. – tylko jego udziały w SpaceX wyceniane są na około 866 mld dol. Szacunki wskazują też, że IPO SpaceX przyniosło milionowe fortuny także około 4400 z obecnych i byłych pracowników tej firmy (w zależności od liczby posiadanych akcji).
Pozyskany z oferty publicznej kapitał ma sfinansować m.in. rozbudowę satelitarnej sieci internetowej Starlink, rozwój systemu Starship mającego służyć misjom na Marsa oraz znaczące inwestycje w infrastrukturę sztucznej inteligencji, w tym budowę orbitalnych satelitów obsługujących AI.
Chociaż brak rentowności SpaceX uniemożliwia firmie dołączenie do indeksu S&P 500, to oczekuje się jej szybkiego dodania do indeksu Nasdaq 100, co wymusiłoby zakupy akcji przez fundusze indeksowe i ETF-y, dodatkowo zwiększając popyt. To także główna kontrowersja związana z debiutem SpaceX, przed którym doszło do zmian zasad umożliwiających bardzo dużym debiutantom wejść do indeksów już po kilku-, kilkunastu dniach handlu. Krytycy twierdzą, że zmiany pojawiły się akurat przed wejściem SpaceX i były de facto stworzone z myślą o tej spółce.