Wzrosty z początku sesji wymazały w całości amerykańskie indeksy. Ruch w dół wykonała także główna para walutowa EUR/USD. W piątkowy wieczór wyraźnie na wartości zaczął tracić złoty, który praktycznie przez cały dzień umacniał się wobec głównych walut. Wieczorem jednak trend się odwrócił, złoty tracił do dolara około 1 proc. i za amerykańską walutę trzeba było płacić 4,03 zł. Euro drożało o 0,6 proc. do poziomu 4,18 zł. Frank rósł o 0,5 proc. do 4,48 zł. Mocne ruchy widać było także w przypadku innych walut naszego regionu, jak również i rynków wschodzących. Forint tracił wobec dolara około 1 proc. Korona czeska traciła 0,8 proc. O ponad 2,5 proc. dolar umacniał się z kolei wobec rosyjskiego rubla.
Czytaj więcej
Prezydent Stanów Zjednoczonych, kraju, który przez dekady był symbolem wolnego świata, krzyczący w Białym Domu na Dawida, którego napadł Goliat, to...
Burza w Białym Domu. Rynek nerwowo reaguje na spór Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim
Rynek nerwowo zareagował na kłótnię, do której doszło w Białym Domu między Donaldem Trumpem a Wołodymyrem Zełenskim. – Nie jest pan na pozycji, w której może nam dyktować, co możemy czuć – mówił prezydent USA do Wołodymyra Zełenskiego. Trump zarzucił także Zełenskiemu, że „igra z III wojną światową” i ostrzegł, że Ukraina musi zawrzeć umowę ze Stanami Zjednoczonymi – albo Waszyngton zakończy wsparcie pomocowe.
Efekt jest taki, że ostatecznie obie strony nie podpisały umowy o minerałach, a zaplanowana po rozmowach konferencja prasowa została odwołana. Tym samym szanse na rychły pokój na Ukrainie, który rozgrywały rynki w ostatnich tygodniach, znacznie się oddalają. Inwestorzy uciekają od ryzykownych aktywów, na czym cierpi także złoty. Wielu z nich zapewne nie chce także zostawać z otwartymi pozycjami przez weekend, który też może przynieść kolejne, zaskakujące informacje. Już teraz można więc powiedzieć, że poniedziałek na europejskich giełdach, w tym także na GPW, może przynieść podwyższoną zmienność.