2017 jest pierwszym pełnym rokiem, w którym emitenci mogą skorzystać z wydłużonych terminów publikacji raportów kwartalnych (60 zamiast 45 dni) i półrocznych (trzy zamiast dwóch miesięcy) oraz zrezygnować z raportu za IV kwartał niezależnie od terminu publikacji rocznego.
Okazuje się, że mniej niż połowa firm opublikuje swoje sprawozdania za I i III kwartał zgodnie z wcześniejszymi przepisami. Warto odnotować, że dojdzie też do sytuacji, w której akcjonariusze niektórych spółek będą znali już wyniki za I kwartał tego roku, a akcjonariusze innych nie będą jeszcze mieli wiedzy na temat rezultatów za 2016 r.
– Wydłużenie przez spółki terminów publikacji należy co do zasady ocenić negatywnie. Skoro jeszcze w 2016 r. publikowały je wcześniej, to co się zmieniło (poza regulacjami), że nie są już w stanie dotrzymać tych terminów? – pyta retorycznie Bartosz Krzesiak, dyrektor departamentu emisji akcji w Navigator Capital
Na zachodnich rynkach spółki zdecydowanie szybciej publikują raporty okresowe niż firmy notowane na warszawskiej giełdzie.
Nie wynika to bynajmniej ze stopnia skomplikowania biznesów krajowych emitentów. Paradoksalnie tacy giganci, jak PKN Orlen, banki czy Orange Polska są pod względem terminów publikacji w czołówce.