Pod uwagę wzięliśmy kupno akcji w ofercie i trzymanie do teraz, uwzględniliśmy ewentualne dywidendy. Najlepiej wypadły PZU i GPW, które dodatkowo pokonały rynek (dały odpowiednio 150 proc. i 70 proc. stopy zwrotu). Najsłabiej wypadli PKP Cargo, JSW i PGE (strata odpowiednio 70 proc., 55 proc. i 45 proc.).

Duży wpływ na wyniki inwestycyjne miała struktura branżowa: większość z państwowych ofert publicznych dotyczyła firm energetycznych czy węglowych, które w ostatnich latach przeżywają duże problemy. Poza tym to nie są wzrostowe spółki dające szanse na zwiększenie skali działania czy zysków.

Szczególnie duże rozczarowanie przyniosły spółki energetyczne. Uważane za defensywne, stabilne i wypłacające spore dywidendy, kusiły inwestorów obietnicą regularnych przypływów gotówki. Z przymrużeniem oka kiedyś – choć teraz wydaje się to koszmarnym błędem – mówiło się o akcjach energetycznych spółek z GPW jako o nieco bardziej ryzykownym substytucie obligacji korporacyjnych: miały dawać spore kupony przy niewielkim ryzyku. Powodem gwałtownej przeceny firm z tej branży było duże pogorszenie wyników (rosnące ceny emisji CO2) i wstrzymanie dywidend. – Do tego przez wiele lat spółki te używane były przez kolejne rządy do realizacji celów politycznych, przez co nie wszystkie inwestycje, które te spółki przeprowadzały, miały uzasadnienie ekonomiczne. Jak mogły zachowywać się spółki energetyczne, wystarczy porównać je z wynikami CEZ notowanego na GPW, gdzie stopy zwrotu w ostatnich latach może nie były spektakularne, ale dużo stabilniejsze od polskich konkurentów – komentuje Kamil Hajdamowicz, zarządzający Vienny Life.

– Częsta wymiana zarządów w państwowych spółkach nie sprzyja długoterminowemu budowaniu wartości, w wielu podmiotach brakuje też jasnej strategii. Odnoszę wrażenie, że podejmowane czasami decyzje o inwestycjach bazują na zapotrzebowaniu głównego akcjonariusza, a niekoniecznie są korzystne dla spółki z punktu widzenia rachunku ekonomicznego – mówi Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM.

– Bo jak nazwać np. przejęcia kopalni przez spółki energetyczne w poprzednich latach? Mam też wrażenie, że zarządy niektórych państwowych spółek zajmują się czasami rzeczami niezwiązanymi z budową wartości firmy, a bardziej politycznymi projektami, nie do końca przynoszącymi zyski pozostałym akcjonariuszom. Skarb zdaje się nie zauważać, że jest tylko głównym akcjonariuszem, ale są przecież jeszcze inni akcjonariusze – dodaje Materna.

Rynek akcji jest z natury ryzykowny, ale historia pokazuje, że inwestorzy mający akcje państwowych firm muszą być gotowi na dodatkowe emocje. Zmienność i osunięcia notowań bywają bardzo duże, o czym świadczą np. JSW, PGE czy PKP Cargo.

– Głównym ryzykiem inwestowania w spółki państwowe jest realizowanie przez podmioty państwowe decyzji nie zawsze optymalnych z punktu widzenia akcjonariuszy mniejszościowych. Nie należy również zapominać o braku stabilności czy częstych zmianach w zarządach spółek w zależności od bieżącej sytuacji politycznej – wskazuje Mateusz Namysł, analityk mBanku.