Według danych urzędu statystycznego Bielstat najgorzej jest w przemyśle przetwórczym, gdzie straty zwiększyły się 4,6 raza rok do roku. Wśród producentów energii o 32 proc., a w branży wydobywczej - o 23 proc.
Ponad 10 proc. wszystkich firm jest na granicy bankructwa. Nic dziwnego, że wśród załóg narasta bunt. Zapowiedział to przewodniczący Białoruskiego Kongresu Demokratycznych Związków Zawodowych i członek rady Międzynarodowej Organizacji Pracy Aleksandr Jaroszczuk.
- Coraz więcej jest konfliktów między załogami a administracją w firmach, w różnych regionach Białorusi - mówił agencji Regnum.ru lider niezależnych związków.
Jego zdaniem „niereformowalna, niemodernizowana białoruska gospodarka nie jest w stanie zabezpieczyć takiego poziomu zarobków, który pozwalałby ludziom chociaż wiązać koniec z końcem". Białorusini zarabiają teraz na poziomie 250-300 dolarów miesięcznie. Inflacja przekroczyła 15 proc..
- Władze, które z uporem prowadzą gospodarkę nakazowo-administracyjną, same doprowadziły do obecnych napięć - twierdzi Jaroszczuk.
Firma konsultingowa PricewaterhouseCoopers twierdzi, że Białoruś niebawem stanie się niewypłacalna. Kraj należy do wysoko zależnych od eksportu do Zachodniej Europy, a tamtejszy kryzys powoduje spadek zamówień.
„ Możliwe problemy z długiem zagranicznym mogą okazać się na Białorusi, która zetknie się z ryzykiem niewypłacalności" - piszą analitycy PwC.
Białorusi nikt nie chce pożyczać, a kraj jest już zadłużony na prawie 34 mld dol. (ostatnie dane banku centralnego z 1 lipca). Z tego 13 mld dol. to dług państwa.