W pierwszym przypadku uzasadniła swoją decyzje ograniczeniami w inwestowaniu w chińskie akcje klasy A denominowane w miejscowej walucie i obiecała powrócić do tej kwestii w 2015 r. Wskaźniki MSCI Korea i MSCI Taiwan nie miały szansy awansu z powodu, jak to uzasadniono, braku znaczącej poprawy w takich dziedzinach jak wymienialność walut i dostęp do rynku.
Do 27 czerwca 2014 r. MSCI Inc. zamierza zaoferować inwestorom China A International Index jako osobny wskaźnik referencyjny. Problem podwyższenia statusu Korei Południowej MSCI Inc. dyskutuje z inwestorami od 2008 r. , Tajwanu zaś od 2009 r. FTSE i S&P Dow Jones Indices już klasyfikują Koreę Południową jako rynek rozwinięty.
Zarządzający pieniędzmi klientów twierdzą, że akcje spółek południowokoreańskich powinny pozostać w MSCI Emerging Markets Index ponieważ będą bardziej atrakcyjne jako drugi co do wielkości składnik tego wskaźnika niż jako mające mały udział w indeksie rynków rozwiniętych, przekonują analitycy BNP Paribas Investment Partners .
- Chiny uczyniły pewien postęp, ale wygląda na to, że MSCI zanim włączy tamtejsze akcje oczekiwałoby lepszych możliwości handlowania nimi – wskazuje Alan Gayle, strateg firmy inwestycyjnej RidgeWorth Capital [GZ1] Management, której inwestorzy powierzyli około 50 miliardów dolarów. W jego przekonaniu MSCI pozostawia drzwi otwarte do włączenia tych akcji do globalnego indeksu, ale warunkiem są odpowiednie wyniki inwestycyjne.
W instrumenty powiązane z MSCI World Index, obejmującym giełdy rozwinięte, inwestorzy ulokowali prawie 2,3 biliona dolarów, natomiast bilion dolarów mniej przyciągnął wskaźnik rynków wschodzących.
MSCI Inc. konsultowała a funduszami i bankami możliwość włączenia chińskich akcji klasy A do referencyjnych indeksów chińskich i rynków wschodzących przez cały 2013 r. Niektórzy międzynarodowi inwestorzy , którzy porównują swoje stopy zwrotu z tymi indeksami uznali, że propozycja nie ma sensu ze względu na kontrolę przepływu kapitału w Chinach i ograniczenia w dostępie do lokalnych instrumentów.
Zgodnie z regułami obowiązującymi w Chinach kontynentalnych akcjami klasy A mogą handlować tylko te zagraniczne instytucje, które uzyskały licencje i kwoty dwóch nadzorców. Łącznie mogą one zainwestować około 94 miliardów dolarów czyli mniej niż 3 proc. wartości rynku wynoszącej 3,2 biliona dolarów.
Włączenie tych akcji do indeksu w sytuacji, kiedy większość inwestorów nie może ich kupić z powodu różnych ograniczeń w Chinach nie ma sensu – przekonywał w kwietniu tego roku Mark Mobius, szef funduszu Templeton Emerging Markets, zarządzający aktywami o wartości 50 miliardów dolarów.