Belgijski Euroclear posiada zamrożone rosyjskie aktywa o wartości około 200 mld euro. W czerwcu UE zgodziła się na wykorzystanie zysków z tych aktywów na rzecz Ukrainy. Jak czytamy na stronie internetowej depozytariusza, w lipcu Euroclear dokona pierwszego przelewu na rzecz Europejskiego Funduszu dla Ukrainy w wysokości 1,55 mld euro z dochodów z rosyjskich aktywów.
Ukraina może uzyskać nawet 20 mld euro z rosyjskich aktywów za trzy lata
„Kwota ta będzie stanowić dodatek do 836 mln euro podatku dochodowego od osób prawnych należnego państwu belgijskiemu od zysków związanych z rosyjskimi aktywami w pierwszej połowie 2024 r.” – stwierdził Euroclear w oświadczeniu. Tak więc i beligijskie zyski trafią na walczącą z rosyjską agresją Ukrainę.
Jak wyjaśnił depozytariusz, w I półroczu 2024 r. odsetki od dochodów z rosyjskich aktywów wyniosły około 3,4 mld euro. Wpłata na fundusz UE zostanie przekazana zgodnie z niedawno przyjętym rozporządzeniem UE w sprawie składek na fundusz.
Czytaj więcej
Do końca 2024 roku Japończycy przekażą Ukraińcom 3,3 mld dol. Źródło tego zastrzyku finansowego to środki z oprocentowania zamrożonych rosyjskich a...
Po napaści Rosji na Ukrainę kraje zachodnie zamroziły aktywa, które Bank Rosji przechowywał nie u siebie w moskiewskim skarbcu, ale za granicą, inkasując wysokie zyski. Aktywa są w postaci gotówki i papierów wartościowych o wartości około 260 mld euro. Ponad dwie trzecie z nich znajduje się w belgijskim Euroclear.
Pod koniec ubiegłego roku depozytariusz uzyskał dochody z tych aktywów na poziomie 4,4 mld euro, a łączny zysk do 2027 r. może sięgnąć 20 mld euro. Rosyjski agresor tych pieniędzy nie dostanie. W czerwcu Bruksela zgodziła się na przeznaczenie zysków z rosyjskich aktywów na rzecz Ukrainy. Pieniądze trafią do Kijowa przez kraje pośredniczące – Niemcy, Czechy i Danię. One też prawdopodobnie na tym zarobią.
Groźby z Kremla i pogodzenie ze stratą
Kreml nie na żarty przestraszył się utraty trzymanego za granicą kapitału, o czym świadczy nerwowa reakcja Putina i jego dworu. Z Kremla posypały się ostrzeżenia, że ewentualna konfiskata rosyjskiego majątku będzie „solidnym gwoździem do przyszłej trumny” zachodniej gospodarki i „przedmiotem postępowania sądowego”. Minister finansów Anton Siłuanow obiecał w odpowiedzi zastosować adekwatne środki, zauważając, że Rosja ma ku temu wszelkie możliwości. Jakie? Nie wiadomo. Banki centralne krajów Unii, może poza bankiem węgierskim, nie trzymają w Rosji swoich pieniędzy.
Czytaj więcej
Daniel Obajtek jako nowy europoseł musiał ujawnić zarobki z ostatnich lat oraz bieżące źródła dochodów. Najpotężniejszą kwotę zgarnął oczywiście na...
Realistyczne podejście wykazało jedynie ministerstwo finansów Rosji. Resort nie wykluczył, że zwrot środków w najbliższej przyszłości nie będzie możliwy. „Generalnie możemy szczerze powiedzieć, że te pieniądze są dla nas stracone na długi czas, jeśli nie na zawsze” – przyznał pod koniec czerwca dyrektor wydziału monitorowania zewnętrznych ograniczeń departamentu Dmitrij Timofiejew.
Jeżeli więc sam Kreml pogodził się ze stratą, to tym bardziej Bruksela nie ma na co czekać z konfiskatą. Ukraina bardzo potrzebuje tych pieniędzy.