Ostatnia odsłona kryzysu pandemicznego, czyli szok inflacyjny i towarzyszące temu turbulencje na globalnych rynkach finansowych, obeszła się z Polską nad wyraz niełaskawie. Złoty osłabiał się najbardziej w regionie, a inflacja w zasadzie wymknęła się spod kontroli.

To pokazuje, że posiadanie autonomii w polityce pieniężnej – jak chcieliby przekonać politycy PiS – nie zawsze zabezpiecza dany kraj przed dotkliwym uderzeniem szoków zewnętrznych.

Zmiana nastrojów

– Z tezą, że własna waluta jest automatycznym stabilizatorem koniunktury, można dyskutować. Ale zawsze wymaga to mądrych decyzji władz monetarnych – zaznacza prof. Cezary Wójcik z Polskiej Akademii Nauk.

– Nasz bank centralny niestety w ostatnich miesiącach popełnił mnóstwo błędów, stracił wiarygodność. Dziś za bycie poza sferą euro, nie importując wiarygodności Europejskiego Banku Centralnego, płacimy wysoką cenę w postaci wahań kursu walutowego i wzrostu ceny pieniądza – mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

Zdaniem wielu ekonomistów to niefortunna polityka NBP może być ważnym argumentem za przyjęciem euro. W połowie 2021 r. poparcie dla wspólnej waluty nieoczekiwanie wzrosło aż o 8 pkt proc., do 56 proc. (Eurobarometr), w porównaniu z połową 2020 r. Jeśli zaś Polacy zdadzą sobie sprawę, że m.in. przez błędy banku centralnego mogą płacić trzy–cztery razy większe raty kredytów, to sentyment do euro może jeszcze wzrosnąć.

Tym bardziej że i w samym Eurolandzie poparcie dla wspólnej waluty od dwóch lat bije rekordy (ok. 70 proc.).

Czytaj więcej

Europejczycy docenili wspólną walutę. Poparcie dla euro znacznie wzrosło
Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Argumentów przemawiających za wejściem do strefy euro pojawia się coraz więcej. Po pierwsze, już nawet Ministerstwo Finansów w wydanym w grudniu 2021 r. „Monitorze konwergencji z UGW" przyznaje, że budowanie konkurencyjności poprzez słabą walutę własną nie ma sensu. I pisze, że „konieczne jest zwiększenie konkurencyjności strukturalnej w celu wykształcenia pozacenowych przewag przez tworzenie bodźców do wzrostu innowacyjności gospodarki".

Euro pilnuje polityki

Po drugie, euro jest korzystne dla zdrowych i silnych gospodarek, a to właśnie powinno być celem każdego rządu. Resort finansów zaznacza, że u nas nie widać narastających nierównowag, ale ekonomiści mają co do tego odmienne zdanie. Inflacja najwyższa od 20 lat, utrata nadwyżki w bilansie płatniczym, niskie innowacje i inwestycje firm, ale też skokowy wzrost kosztów pracy w branżach nowoczesnej gospodarki w efekcie Polskiego Ładu, zbytnia ekspansja fiskalna itp. mogą być sygnałem powolnej utraty konkurencyjności pozwalającej nam gonić poziom życia krajów zachodnich.

Czytaj więcej

Własna waluta nie chroni przed błędami w polityce

– W unii monetarnej nie da się poprawiać konkurencyjności poprzez utrzymywanie słabej waluty, trzeba to uzyskiwać inaczej – zauważa Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. – Gdybyśmy weszli do strefy euro, wymusiłoby to zmianę obecnego policy mix – dodaje.