Wczoraj zarząd grupy energetycznej Tauron oficjalnie ogłosił, że nie zamierza emitować akcji na podwyższenie kapitału w tym roku. Tym samym potwierdził poniedziałkowe informacje „Rz”. Firma planowała pozyskać w efekcie emisji giełdowej ok. 4 mld zł i przeznaczyć te pieniądze na inwestycje.
Tymczasem resort skarbu, jak wcześniej zapowiadał, zamierza sprzedać na giełdzie – w ofercie publicznej – ok. 20 – 25 proc. Zależnie od tego, jak będzie duża, planuje pozyskać 4 – 5 mld zł. Wiceminister skarbu Jan Bury przyznał, że jeszcze nie zapadła decyzja o tym, jak duża pula akcji zostanie przeznaczona dla inwestorów instytucjonalnych, a jaka dla indywidualnych. – Jeżeli zainteresowanie ze strony osób indywidualnych będzie tak duże jak obserwowaliśmy przy debiucie PGE, to pula dla nich na pewno zostanie zwiększona. Tauron ze względu na udział w rynku produkcji i sprzedaży energii jest wyceniany na ok. 20 mld zł. Zdaniem wiceministra, prospekt emisyjny spółki trafi do Komisji Nadzoru Finansowego w kwietniu, tak by debiut giełdowy mógł nastąpić na przełomie maja i czerwca.
Rzecznik grupy Paweł Gniadek zapewnił, że mimo tej decyzji program inwestycyjny będzie realizowany zgodnie z planem. Żaden z prezesów Tauronu nie chciał komentować decyzji o odstąpieniu od emisji. W komunikacie podano tylko, że „w ocenie spółki obecnie na rynku istnieją korzystniejsze warunki pozyskania źródeł finansowania realizacji strategii niż emisja akcji”.
Potwierdził to również wiceminister skarbu Jan Bury. – Tauron ma tak dobrą sytuację finansową, że z powodzeniem będzie mógł zdobyć finansowanie inwestycji z innych źródeł niż giełda – powiedział Jan Bury. – Tym bardziej że sytuacja na rynku kredytowym jest bardzo korzystna. Tauron może wziąć przykład z gdańskiej Energi i próbować zdobyć fundusze z EBI. Takie rozmowy już są prowadzone – dodał wiceminister.
W swojej strategii Tauron zapowiada wydatkowanie 30 mld zł do 2020r. na różne projekty; najwięcej na budowę nowych bloków w elektrowniach. Na liście projektów są nowe bloki węglowe w Jaworznie i Blachowni (po 900 megawatów mocy każdy), a także gazowy w Stalowej Woli, opalany biomasą w Jaworznie i ciepłowniczy w Bielsku-Białej.
Decyzja zarządu nie oznacza, że całkowicie zrezygnował z podwyższenia kapitału. Wiceminister Bury uważa, że jeśli zarząd grupy za dwa czy trzy lata uzna, że warto przygotować jednak emisję akcji, to będzie mógł to zrobić. W jego opinii nie jest problemem fakt, że spółka już poniosła spore koszty związane z przygotowaniem emisji i wycofała się niemal w ostatniej chwili. Przypomnijmy, że jeszcze dwa tygodnie temu szefowie Tauronu mówili o planowanej emisji tak, jakby była przesądzona.
– Gdy rok temu podejmowaliśmy decyzję, że Tauron wyemituje akcje, była zupełnie inna – znacznie trudniejsza sytuacja na rynku finansowym – tłumaczy Jan Bury. – Pozyskanie kredytu na projekt w energetyce oznaczało negocjacje z co najmniej kilkoma bankami.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=a.lakoma@rp.pl]a.lakoma@rp.pl[/mail][/i]