Polski przemysł papierniczy przerabia rocznie ok. 5 mln m sześc. drewna. Już niemal połowę surowca musi kupować za granicą lub od właścicieli lasów prywatnych, bo na rynku go brakuje.
Lasy Państwowe (LP), które zarządzają 7,6 mln h lasów (w rękach prywatnych jest 1,5 mln h) i są głównym dostawcą drewna na rynek, zakończyły właśnie sprzedaż surowca na I półrocze 2011 r. Sprzedały ponad 13,9 mln m sześc. W całym roku do odbiorców ma trafić ponad 39 mln m sześc.
Zdaniem producentów wyrobów z drewna to zbyt mało. – W stosunku do potrzeb celulozowniom udało się kupić zaledwie 55 proc. surowca do produkcji w I półroczu – alarmuje Zbigniew Fornalski, dyrektor generalny Stowarzyszenia Papierników Polskich.
Jego zdaniem LP celowo zaniżają podaż drewna, by w warunkach niedoboru uzyskać wyższe ceny, pogarszając w ten sposób konkurencyjność przemysłu przetwarzającego drewno.
Takie zarzuty odpiera Marian Pigan, dyrektor generalny Lasów Państwowych. – Co roku zwiększamy pozyskanie drewna, a wielkość pozyskania nie jest kwestią administracyjnej decyzji, tylko możliwości stwarzanych przez przyrodę – mówi.
W ubiegłym roku ceny drewna podskoczyły, a przetargi na I półrocze br. pokazują, że ta tendencja trwa. – Drewna jest zbyt mało i jego ceny w porównaniu z 2008 r. są wyższe o 50 proc. – mówi Antoni Hikiert, sekretarz Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych.
Sytuację zakładów produkujących płyty pogarsza jeszcze to, że drewno i jego pozostałości (wióry, zrębki) coraz bardziej wykorzystują elektrownie, które dostają dopłaty za wytwarzanie ciepła z tzw. ekologicznych surowców. – Szacujemy, że w skali roku energetyka pali już ok. 1,5 – 2 mln m sześć. drewna – mówi Hikiert.
Zdaniem Bogdana Czemko z Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego problemem jest także fakt, że polski surowiec kupują coraz częściej duże zagraniczne koncerny. – Robią to poprzez pośredników i oferują ceny ewidentnie zawyżone ponad rzeczywistą wartość drewna. Skutek jest taki, że polskie firmy przepłacają, nie chcąc pozostać bez surowca – mówi Czemko.
Dlatego polski przemysł drzewny domaga się wprowadzenia przez LP systemu sprzedaży drewna dla stałych odbiorców w oparciu o umowy długoterminowe. – Fabryki, które inwestują miliony, nie mogą sobie pozwolić na grę w loteryjkę, czy kupią drewno czy nie, czy będą mieć przestój w produkcji czy nie – mówi Hikiert. I dodaje: jeśli nie zmienią się zasady, polskie fabryki produkujące płyty nie utrzymają się na rynku bez podwyżki cen. A tych nie wytrzyma polski przemysł meblarski.