Niemieckie media piszą, że były szef SPD ramię w ramię z ukraińskimi oligarchami ma się zająć reformą fiskalną w tym kraju. "Steinbrück i oligarchowie" - zatytułował artykuł o jego nowej pracy dziennik "Handelsblatt".

Jako minister finansów dał się Steinbrück poznać jako specjalista od pieniędzy i dlatego niedługo zacznie pracować jako ekspert dla Agencji ds. Modernizacji Ukrainy. Jej członkami są także prominentni ukraińscy oligarchowie, m.in. Dmitrij Firtasz, który w marcu zeszłego roku został aresztowany w Wiedniu na wniosek władz USA, które podejrzewają go o udział w "międzynarodowej akcji korupcyjnej".

- Chcemy stworzyć, z pomocą Niemiec - fundusz o wartości 500 mln dolarów i liczymy, ze zainwestują w niego tacy ludzie jak Rinat Achmetow oraz Wiktor Pinczuk - powiedział dziennikowi "Handelsblatt" Firtasz.

Niemieckie media przypominają, że przed były szefem SPD stoją duże wyzwania. Ukraińska gospodarka skurczyła się w zeszłym roku o 7,5 proc. Jest tak źle, że szefowa ukraińskiego banku centralnego Walerija Gontariewa stwierdziła, że w tak złej sytuacji gospodarczej Ukraina nie było od końca drugiej wojny światowej. Sprzedaż niektórych produktów spożywczych, jak mąka czy ryż jest racjonowana. Już przed wybuchem konfliktu z Rosja ukraińska sytuacja gospodarcza była w kiepskiej kondycji a poziom korupcji nie sprzyjał zagranicznym inwestycjom, które miały uratować sytuacje finansowo-gospodarczą.

na dodatek Ukraina ma 70 mld euro długów z których do końca tego roku rząd w Kijowie musi oddać wierzycielom 11 mld - przyznał premier Arsenij Jaceniuk. Międzynarodowy Fundusz Walutowy obiecał wsparcie w wysokości 40 mld dolarów, ale tylko jeśli Ukraina spełni wszystkie warunki postawione przez MFW.

Sam Steinbrück  tez budzi wątpliwości niemieckich mediów, które przypominają, że podczas kampanii wyborczej do Bundestagu w 2013 roku wyszło na jaw, że polityk zarabiał krocie na płatnych wykładach. Według mediów zarobił na nich od 2009 roku pona 1,25 mln euro. W tym samym czasie był on deputowanym do Bundestagu. Wcześniej przez  cztery lata był ministrem finansów  w rządzie Angeli Merkel. Kontrowersje wzbudzały niezwykle wysokie sumy za poszczególne wykłady, aż do 25 tys. euro.