Rosyjska inspekcja żywnościowa (Rossielchoznadzor) prowadzi kontrole supermarketów Auchan w Moskwie, obwodzie moskiewskim i tulskim. Wczoraj inspekcja ogłosiła, że w farszu wieprzowym do pasztecików znalazła DNA końskie, kurze i wołowe.

- Świadczy to o fałszowaniu produkcji poprzez zamianę jednego rodzaju mięsa innym - mniej wartościowym – informują służby.

Dziś postawiła kolejny zarzut.

- Znaleziono przypadki wyrzucania odpadków biologicznych do kontenera przeznaczonego do odpady twarde. To może doprowadzić do zanieczyszczenia środowiska i pogorszenia sytuacji epidemiologicznej w regionie - cytuje inspektorów agencja Prime.

Rzeczniczka sieci zapowiedziała, że francuski koncern przygotowuje pismo, w którym będzie w nosił o udowodnienie zarzutów. Podniesie też sprawę metody wykrycia DNA zastosowanej przez inspektorów. Ma ona być „skrajnie wrażliwa, na każde, najmniejsze DNA innego produktu, które może się dostać np. z rękawic, noży czy ubrań pracowników". Dlatego sieć domaga się dodatkowych badań laboratoryjnych, które potwierdziłyby te ustalenia. Sama też rozpoczęła wewnętrzne badanie składu farszu.

Zmasowane kontrole w Auchan przypominają sytuację, gdy po wprowadzeniu sankcji przez USA, rosyjska inspekcja nagle szczególnie zainteresowała się siecią McDonald. Gastronomia i handel to najwrażliwsze działy gospodarki, gdzie zawsze można się do czegoś przyczepić - podnoszą media.

I przypominają, że Rossielchoznadzor nie raz był narzędziem polityki Kremla. Tym razem kontrole we francuskiej sieci zbiegły się z rozmowami rosyjsko-francuskimi na temat wysokości odszkodowania za helikopterowce Mistral, które Rosja zamówiła i opłaciła, ale których nie dostanie.