„Ponad 750 tysięcy polskich rodzin zaciągnęło kredyty we frankach szwajcarskich. Ich łączna wartość to 250 miliardów złotych. Do 2018 roku z powodu niespłacanych kredytów frankowych eksmitowano ponad 30 tysięcy rodzin. Kolejne wyroki sądowe potwierdzają nieuczciwość praktyk sektora bankowego w Polsce w latach 2004-2008. Nie doszło jednak do skazania osób bezpośrednio odpowiedzialnych za tworzenie i wprowadzanie niekorzystnych dla klientów ofert bankowych.” Takie napisy pojawiają się po ostatnim kadrze „Banksterów”.

Marcin Ziębiński na początku lat 90. był jednym z czterech reżyserów serialu „Bank nie z tej ziemi”, gdzie mieszkańcy zaświatów postanawiali odkupić swoje winy reaktywując przedwojenny bank i niosąc pomoc „dobrym ludziom w słusznych sprawach”. Ponad ćwierć wieku później reżyser wrócił do banku przenosząc na ekran scenariusz Piotra Starzaka i Adama Guza.

Zrobił film o ludziach, którzy promowali w bankach kredyty we frankach, mając pełną świadomość, że ich klientów doprowadzi to do niewypłacalności. I o tych, którzy przez to przeżyli życiowe tragedie.

Ziębiński równolegle prowadzi więc kilka wątków. Młodego mężczyzny mieszkającego u wścibskiej teściowej i marzącego o przeniesieniu się z żoną i córką do własnego lokum. Jego przyjaciela, który prowadzi firmę i na jej rozwój potrzebuje miliona dolarów. Amerykańskiego bossa, który za namową pracującego dla niego Polaka uruchamia w Polsce kredyty we frankach. Bezwzględnych, nastawionych na maksymalny zysk, uwikłanych w polityczne układy prezesów banków. Urzędników, którzy zdając sobie sprawę z zagrożeń sprzedają promowane „produkty”, uciszając własne sumienia. No i wreszcie młodej dziewczyny - Karoliny, która „wyrabia” rekordy sprzedaży zdając sobie sprawę z oszustwa, jakiego dopuszcza się w stosunku do klientów.

To prawda, Scenarzyści nie uniknęli schematów, stereotypów, czarno-białych postaci, niczym widzów nie zaskakujących. Ale jednocześnie „Banksterzy” są sprawnie przez Marcina Ziębińskiego wyreżyserowani, na ekranie pojawia się też znani aktorzy z Małgorzatą Kożuchowską, Małgorzatą Lamparską, Janem Fryczem, Tomaszem Karolakiem i Antonim Królikowskim na czele.

No i trzeba pamiętać, że to pierwszy polski film o ludziach wplątanych w tryby dzisiejszego systemu finansowego. Takie obrazy na świecie powstają od dawna, pokazując nowe oblicze finansjery i jej powiązania z ośrodkami władzy.