Reklama
Rozwiń
Reklama

Rozrywka dla plebejuszy

Wiesław Kot, krytyk filmowy

Publikacja: 10.09.2012 01:08

Rozrywka dla plebejuszy

Foto: Fotorzepa, Bartosz Jankowski

100 lat temu odbyła się premiera polskiego filmu niemego „Ofiara namiętności". Jak wyglądała przed odzyskaniem niepodległości produkcja filmów?

Wiesław Kot:

Kino w Polsce dopiero raczkowało. Filmy robili amatorzy. Było mnóstwo trudności technicznych. Ruchomą kamerę wynalazł dopiero w 1909 r. Kazimierz Prószyński. Wcześniej aktorzy mieli kłopot z poruszaniem się w kadrze nieruchomej kamery, dlatego rysowano kredą na scenie granicę, której nie wolno im było przekroczyć.

Reklama
Reklama

Zamiast dźwięku były plansze z napisami...

Napisy były motorem filmu, bo podawały dialogi. Ale też opóźniały akcję, bo trzeba było po scenie pokazywać planszę z napisami. Dlatego aktorzy dużo gestykulowali, żeby ograniczać dialogi, machali rękami, grali w sposób nadekspresyjny.

Na początku nie było kin, gdzie pokazywano filmy?

W salach na zapleczu za restauracjami filmy oglądali bogatsi. Robotnicy oglądali za niewielkie pieniądze komedie w budach jarmarcznych.

Reklama
Reklama

Podobno oglądanie filmów było wtedy niebezpieczne...

Rzeczywiście, taśma filmowa była łatwopalna, często się zrywała i zapalała, co mogło prowadzić do pożaru. Tym łatwiej, że siedzenia były pokryte pluszem, kotary też były pluszowe, a budynki drewniane. Z czasem nauczono się organizować seanse tak, by na sali zawsze był strażak.

Przed 1918 rokiem zaborcy cenzurowali polskie filmy?

Nie wtrącali się do tego, bo filmy nie były ambitną sztuką i podejmowały zazwyczaj błahe tematy. Produkowano komedie i dramaty. Adaptowano powieści, na przykład „Nad Niemnem" Elizy Orzeszkowej czy „Gehennę" Heleny Mniszkówny. Ponadto kino nie miało takiego wpływu na społeczeństwo jak obecnie. Można powiedzieć, że nie cenzurowali, bo nie musieli.

Reklama
Reklama

Kinematografii nie wróżono sukcesów?

To było plebejskie zajęcie, rozrywka przede wszystkim dla służby domowej czy robotników. Z aktorów grających w filmach drwiono. Podobnie drwiono z taperów, czyli z muzyków grających na pianinie melodie dopasowane do scen. Kino nie cieszyło się prestiżem. Ludzie bogaci woleli chodzić do teatru. Także gra w teatrze była przez aktorów znacznie bardziej ceniona.

Film
Nie żyje Bożena Dykiel. Te role przyniosły jej sławę
Film
Amerykanie o „Ołowianych dzieciach”: niezłomna Kulig od Pawlikowskiego
Film
Cały filmowy świat w Berlinie. Startuje Berlinale
Film
„Ołowiane dzieci” od dziś na Netfliksie. To serial inspirowany prawdziwą śląską historią
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama