Ten film z pozoru jest bardzo prosty, można go streścić w paru zdaniach. Na najlepszej nowojorskiej uczelni muzycznej 19-letni perkusista trafia pod opiekę nauczyciela – legendy szkoły. To kat, który stosuje przeraźliwe metody. Upokarza swoich uczniów, szczuje ich na siebie nawzajem jak psy przed walką na śmierć i życie. Wszystko po to, żeby wzbudzić w nich bunt i zmotywować do pracy. Nie wszyscy to wytrzymują. On może człowieka zniszczyć, ale sam też walczy z własnymi niespełnieniami i wyrzutami sumienia.
W filmie Damiena Chazelle'a niewiele jest akcji. Ważna jest każda rozmowa, każdy szczegół. Film ma superprecyzyjny scenariusz i jest świetnie zagrany. Do tego dochodzą dynamiczne zdjęcia, perfekcyjny montaż i obłędna muzyka.
„Whiplash", zwycięzca festiwalu Sundance, wciąga i hipnotyzuje. Nie pozwala na chwilę dekoncentracji. Porywa w nim psychologiczny pojedynek między uczniem i nauczycielem. Hipnotyzują koncerty, które stają się nie tylko wydarzeniem muzycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. To wtedy ujawniają się najsilniejsze namiętności bohaterów.
Zapowiada się więc znakomity początek festiwalu, ale i na następne dni organizatorzy przygotowali kilka głośnych tytułów. „Foxcatcher" Bennetta Millera oparty jest na prawdziwej historii mistrza olimpijskiego w zapasach Marka Schultza, który trenował w ośrodku założonym przez ekscentrycznego milionera Johna du Ponta. „Manglehorn" Davida Gordona Greena to popis aktorski Ala Pacino w roli starego człowieka, który stale żyje przeszłością, pisząc listy do swojej dawnej miłości i odwracając się od prawdziwego życia.
Zamykająca imprezę „Mapa gwiazd" Davida Cronenberga jest wiwisekcją dysfunkcyjnej rodziny, ale przede wszystkim spojrzeniem na Hollywood. To kolejny film w gwiazdorskiej obsadzie, z Julianne Moore, Mią Wasikowską i Robertem Pattinsonem na czele.
Ale American Film Festival to nie tylko popisy gwiazdorów. W sekcji „Spectrum" o nagrodę walczy 20 tytułów. Są wśród nich: prowokacyjna komedia poruszająca temat aborcji „Obvious Child" Gillian Robespierre, „Szczęściarze" Megan Griffiths o dziennikarce muzycznej szukającej dawnego ukochanego, brutalny portret Ameryki widzianej oczami obcokrajowców w ostatniej części trylogii pustynnej Mike'a Otta „Lake Los Angele" „Łagodnie i czule" czy wreszcie wizjonerski obraz o dzieciństwie Abrahama Lincolna „Świętsze od aniołów" A.J. Edwardsa.
Ciekawie zapowiada się sekcja dokumentów. Nie wolno przegapić „Przybłędy" Debry Granik – brawurowego portretu Rona Halla, motocyklisty i weterana wojny wietnamskiej, który próbuje się pogodzić z tragiczną przeszłością, czy „Obamy z Bronxu" Ryana Murdocka o Portorykańczyku, sobowtórze prezydenta USA, który odtwarza jego przemówienia, zarabiając w ten sposób na życie.
Whit Stillman odbierze nagrodę Indie Star Award, a tegoroczna retrospektywa poświęcona będzie twórczości Orsona Wellesa.
American Film Festival potrwa do 26 października.