Holland zapytana o to czy warto przeprowadzać premiery filmów w czasie pandemii, odpowiedziała, że w wielu przypadkach nie należy podejmować takich decyzji.

- Można powiedzieć, że premiery nie mają sensu i rzeczywiście producenci dużych filmów czekają na lepsze czasy. Ale przecież w momencie kiedy nie będzie nic nowego w kinach, to ludzie już w ogóle nie będą mieć motywacji, by chodzić do kina. Wtedy te kina zbankrutują, ale również zmienią się przez to nawyki odbiorcze. Obawiam się, że ludzie odzwyczają się od chodzenia do kina i teatru. Mamy teraz dużo platform streamingowych i możliwość oglądania filmów w domu, ale to nie jest to samo – przeżycie jest całkiem inne – stwierdziła reżyserka.

Agnieszka Holland odniosła się również szerzej do relacji między kinami a platformami streamingowymi.

- Trzeba walczyć by te kina nie zginęły, bo jednak jakość odbioru – nie tylko jakość techniczna – ale też emocjonalna, która jest obecna w kinie i w domu - są nieporównywalne. To byłoby już inne kino, które skupiłoby się przede wszystkim na historii, na plotce, a mniej na  sensualnej  i artystycznej sile kina. Wydaje mi się, że żeby ludzie chcieli przyjść do kina, filmy muszą się czymś wyróżniać i poprawić jakość tego co robimy. Z jednej strony musi to być atrakcyjne wizualnie i emocjonalnie, tak by nie dało się w pełni odebrać tego w domu, a z drugiej strony naprawdę o czymś. Jest za dużo filmów na świecie, które są po prostu przeciętne – oceniła reżyserka.