„Ojczyzna” to film domykający trylogię, na którą złożyły się również „Ida” i „Zimna wojna”. Oba te filmy miały nominacje do Oscara w kategorii filmu zagranicznego. „Ida” tę statuetkę zdobyła. Ponad to oba były nominowane do Oscara w kategorii najlepsze zdjęcia, a za „Zimną wojnę” nominację miał również Paweł Pawlikowski w kategorii reżyserskiej.
„Ojczyzna” jest oparta jest na faktach. Jej bohaterem jest Tomasz Mann. Laureat literackiej Nagrody Nobla, autor „Buddenbroocków”, „Śmierci w Wenecji”, „Czarodziejskiej góry” wyjechał z Niemiec w 1933 roku, gdy kanclerzem Rzeszy został Hitler. Trzy lata później zrzekł się obywatelstwa niemieckiego, a w 1939 roku wyemigrował do Ameryki. Paweł Pawlikowski wrócił do ważnego momentu jego życia, gdy w 1949 roku, po szesnastu latach nieobecności, zdecydował się przyjechać do ojczyzny, by wziąć udział w obchodach 200 rocznicy urodzin Goethego. Pawlikowski pokazuje rozbity kraj, granice stworzone nie tylko przez szlabany na drogach i mury, lecz również przez odmienne systemy wartości i ideologie - dzielące ludzi, rodzące nienawiść i strach.
Czytaj więcej
Yuval Abraham i Rachel Shor, laureaci Oscara za film „Nie chcemy innej ziemi" z 2024 r. o przymusowych przesiedleniach Palestyńczyków, teraz dostal...
Ale Pawlikowski nie zrobił dokumentu, choć styl czarno-białych zdjęć momentami go przypomina. „Ojczyzna” jest naładowana emocjami. Jak zawsze u tego reżysera na ekranie rozgrywa się wielki dramat rodzinny: ojca, córki, jej brata.
— Podobnie jak moje poprzednie filmy „Ojczyzna” podejmuje temat zawirowań historii, wygnania i naszej i przynależności. Łączy również dramatyczny moment historyczny z bardzo szczególną ludzką historią — mówił Paweł Pawlikowski podczas ostatniego festiwalu canneńskiego, gdzie został uhonorowany za reżyserię.
Filmy zgłoszone do oscarowej konkurencji
Poza „Ojczyzną” do reprezentowania polskiej kinematografii w wyścigu oscarowym kandydowały też filmy: dokument „Bez końca” Michała Marczaka, „Dziki, dziki Wschód” Jana Holoubka, „Nasza rewolucja” Piotra Domalewskiego, „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” Emi Buchwald, „Pojedynek” Łukasza Palkowskiego oraz „Przez ścianę” Macieja Sobieszczańskiego.
Przewodniczącym tegorocznej Komisji Oscarowej był Jan Naszewski, a w jej skład weszli: dyrektorka PISF-u Kamila Dorbach, montażystka, wykładowczyni Szkoły Filmowej w Łodzi – Milenia Fiedler , dyrektor festiwalu Millennium Docs Against Gravity Artur Liebhart, reżyserzy: Małgorzata Szumowska, Paweł Łoziński, Tadeusz Łysiak, była dyrektorka PISF Agnieszka Odorowicz (obecnie z Polsatu) oraz producent Mariusz Włodarski.
Polska koprodukcja „Ślady” kandyduje z Ukrainy
„Ojczyzna” nie jest jedynym polskim filmem, który będzie walczył o Oscara. Ukraina zgłosiła bowiem koprodukcję ukraińsko-polską: dokument „Ślady” Alisy Kowalenko i Marysi Nikitiuk. To historia kobiet, które doświadczyły tortur i przemocy seksualnej podczas inwazji rosyjskiej i teraz zdecydowały się przerwać milczenie. Bohaterki filmu pochodzą z różnych regionów Ukrainy: od Donbasu po Chersoń i obwód kijowski. Opowiadają o traumie, ale też o ludzkiej solidarności. Twórczynie filmu prowadzą widza przez historię traumy, ale także przez historię budowania wspólnoty. To film, który nie epatuje cierpieniem, ale daje głos kobietom, które chcą zachować prawdę o tragicznych wydarzeniach z ich życia i z życia narodu.
Polskimi producentami „Śladów” są Violetta Kamińska, Izabela Wójcik i Dariusz Jabłoński z Message Film, ukraińskimi: Olha Bregman i Natalia Libet, 2BraveProductions. Za montaż filmu odpowiadała Milenia Fiedler, muzykę skomponował Wojciech Frycz, za dźwięk odpowiadali Maciej Amilkiewicz i Mateusz Hulbój. Film miał dotację Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.