Na rynku producenckim krąży kawał z brodą – nowy. Dla jednych wesoły, dla innych ponury: jest problem z zatrudnieniem aktorów do współczesnych filmów, ponieważ wiele gwiazd zapuszcza brody z myślą o zdjęciach do „Lalki”.

„Lalka" Prusa: dwa nowe projekty

Ważny jest komentarz: jedna „Lalka” nie wyczerpałaby zasobów polskiego aktorstwa, jednak powstać mają dwie „Lalki” – jedna w TVP, zaś druga pod szyldem Netflixa. A to zmienia sytuację w kwestii aktorów z brodą.

Jest ona w dodatku dość nieprzyjemna dla środowiska, ponieważ pierwszy pomysł przeniesienia ponownego „Lalki” na ekran miał producent Jan Kwieciński. Związał się z Netflixem. Miał o tym wiedzieć Radosław Drabik, producent, który zaproponował realizację TVP.

Czytaj więcej

Kamila Urzędowska zagra Izabelę Łęcką w nowej ekranizacji „Lalki”

Drabik miał być proszony, by nie konkurował z projektem Jana Kwiecińskiego, jednak postawił na swoim, pomimo że sprawę podnoszono jako przejaw złej i szkodliwej konkurencji w środowisku gildii reżyserów.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że władze TVP, które weszły we współpracę z Radosławem Drabikiem i zaczną zdjęcia w sierpniu – miały nie wiedzieć, że Netflix już wcześniej zaplanował serial. Podobno z winy złej komunikacji na Woronicza. Jan Kwieciński rozsyłał do wszystkich dużych producentów i nadawców informację o swoim projekcie. Wszyscy o tym wiedzieli, zaś w TVP nie zadziałał „przepływ informacji". Kierownictwo TVP miało się dowiedzieć o konkurencyjnym serialu 16 kwietnia.

Tymczasem Netflix ma zaczynać zdjęcia w czerwcu i ma już przygotowane historyczne lokalizacje. Może się zrobić tłok.
Ciekawie będzie wyglądać rywalizacja promocyjna.

„Lalka" - kim są scenarzyści?

Wiadomo, że „Lalkę” TVP wyreżyseruje Maciej Kawalski, znany z „Niebezpiecznych dżentelmenów”, zaś scenariusz serialu Netflixa ma pisać Paweł Demirski.

Czytaj więcej

Marcin Dorociński zagra Wokulskiego. Bohatera czy słabeusza?

Arkadiusz Pawlik, dyrektor Agencji Kreacji Filmu i Serialu Telewizji Polskiej powiedział: - Nowa ekranizacja „Lalki” będzie ważnym momentem nie tylko dla Telewizji Polskiej, ale dla całej polskiej kinematografii. Jest to ogromna szansa na pokazanie, że klasyka literatury może być opowiadana na nowo w sposób nowoczesny, atrakcyjny wizualnie i angażujący emocjonalnie.

Netflix nie chciał komentować sytuacji. Jan Kwieciński również „nie mógł” się wypowiedzieć.