Reklama

„Serce miłości": Niespotykana intensywność uczuć

Niepokojące, intrygujące „Serce miłości" Łukasza Rondudy od piątku na ekranach.

Publikacja: 30.11.2017 17:25

Foto: Gutek Film

Łukasz Ronduda jest historykiem sztuki, kuratorem Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, wykładowcą akademickim z doktoratem. Ale też sam jest artystą. Jego pierwszym filmem-eksperymentem był zrealizowany razem z Maciejem Sobieszczańskim „Performer" o Oskarze Dawickim (grającym samego siebie).

„Serce miłości" to kolejny krok w filmowych poszukiwaniach Rondudy. Znów pewien formalny eksperyment. Bardzo interesujący. To historia, dla której inspiracją stał się związek dwojga artystów – Wojciecha Bąkowskiego i Zuzanny Bartoszek. On jest specjalistą od audioperformance'u i animacji wykonywanej zwykle długopisem na taśmie filmowej. Ona młodą poetką i pisarką, ale też performerką. Kiedyś był dla niej mistrzem, guru. Z czasem ona też dorosła, rozwinęła się.

Zaczyna się pomiędzy nimi coś w rodzaju walki. Kobieta już nie chce być zdominowana, szuka siebie, daje sobie prawo do niezależności. W „Sercu miłości" Ronduda pokazuje moment, gdy Bąkowski przywłaszcza sobie pomysł Bartoszek. Sen, który mu kiedyś opowiedziała i który chciała wykorzystać w swojej twórczości.

Całość nie jest oddaniem ich życia jeden do jednego, bardziej impresją scenarzysty Roberta Bolesty. Ale z udziałem obojga artystów, którzy są nawet współautorami dialogów i być może traktują film jak kolejny eksperyment. To bowiem niesłychanie intensywna historia relacji dwojga artystów. Ich świata pełnego ambicji, bólu, mimo urzeczenia sobą – rywalizacji, która pojawia się wraz z dojrzewaniem kobiety. „Powinnaś mieć partnera, którego byś zdominowała, a ja partnerkę, którą bym zdominował" – wykrzykuje w pewnym momencie Bąkowski.

To jest też film o codzienności, której każdy element może być przekuty w sztukę. Ona może wykorzystać swoje atopowe zapalenie skóry i łysienie, zrobić performance ze sprzętami domowymi, on posunie się do tego, że sztukę zrobi ze swoich romansów, miłości, wreszcie rozstań.

Reklama
Reklama

W „Sercu miłości" jest niespotykana intensywność uczuć. Mordęga. Życie podporządkowane sztuce. Wszystko na sprzedaż. Nawarstwienie sztuczności. Symboliczna opowieść o współczesności. A prawda? Też jest. Łzy, które spływają po policzku dziewczyny, gdy w ostatniej scenie filmu ogląda performance o końcu miłości, pokazywany przez jej byłego faceta. Ależ to robi wrażenie...

„Serce miłości" jest filmem bardzo ciekawym. Ze znakomitymi kreacjami Justyny Wasilewskiej i Jacka Poniedziałka. Jest rzeczą oczywistą, że taki formalny eksperyment nie ma szansy stać się przebojem kasowym. Ale o bogactwie każdej kinematografii decyduje jej różnorodność. A artyści wizualni wchodzący do kina proponują sztukę inną, frapującą.

Tak jest na całym świecie. Wystarczy przypomnieć, że w 2010 roku canneńską Złotą Palmę zdobył film „Wujaszek Boonmee, który potrafi przywołać swoje poprzednie wcielenia" Apichatponga Weerasethakula, który wywodzi się ze sztuk audiowizualnych. Artystą wizualnym jest Steve McQueen – jedna z najciekawszych osobowości współczesnego kina, autor m.in. „Wstydu", „Głodu" i oscarowego „Zniewolonego. 12 Years a Sleeve".

A w Polsce wspaniałe, głęboko poruszające filmy kręcą Anka i Wilhelm Sasnalowie. Do kina zapukał Zbigniew Libera. „Serce miłości" Łukasza Rondudy, wypływające z jego „bycia" w sztuce i codziennego obcowania z artystami, dodaje nową jakość w polskim kinie. I nawet jeśli nie przyciągnie masowej widowni, dla tych, którzy go obejrzą, może stać się ważnym przeżyciem.

Film
Nie żyje Eric Dane, gwiazdor serialu „Chirurdzy”. Miał 53 lata
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Film
Nie żyje Robert Duvall, consigliere z „Ojca chrzestnego”
Film
Nie żyje Frederick Wiseman, wybitny dokumentalista
Film
Nie żyje Jerzy Słonka. U Barei reprezentował brygadę młodzieżową, sprawdzał „ledykimację”
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama