W lipcu minie kolejna – 20 lat od dnia śmierci tego artysty. Był Krakusem z urodzenia i wyboru – tam wiódł bogate życie artystyczne, znany w tamtejszym środowisku jako „Balzak”.
Przed wybuchem II wojny światowej, w 1938 roku rozpoczął studia w krakowskiej ASP, które po zlikwidowaniu uczelni w czasie okupacji kontynuował w Kunstgewerbeschule.
– Był też krótki okres po szkole, gdy zafascynowany teatrem zamierzałem zostać aktorem – mówił w wywiadzie Kazimierz Mikulski.
Po skończeniu wojny ukończył Studio Teatralne przy krakowskim Starym Teatrze.
– Był szalenie lubiany – opowiadała po latach Marta Stebnicka. – Milczek. Niekonfliktowy, ale uparty potwornie. Mieliśmy wtedy tych samych mistrzów, tych samych idoli aktorów.
Przez dwa sezony grał, ale i malował.
– Wiedziałem oczywiście, że raczej będę malarzem – mówił po latach Mikulski.
Mieszkał na Basztowej.
- Były tam zasłonięte okna i jakiś brunatny ton w pokoju – wspomina Janina Kraupe, malarka. – To mieszkanie kojarzyło mi się później z jego obrazami, które miały klimat zamknięcia. Widać było jak szuka schronienia w wewnętrznym świecie. Dopiero powoli jego sztuka oczyszczała się z ciężaru wojny.
Kiedy poznał Zofię i Władysława Jaremów, którzy zaproponowali mu współpracę z Teatrem Lalki i Maski Groteska – został tam scenografem, by nie tracić kontaktu z teatrem. W 1949 roku jego nazwisko pojawiło się na afiszu teatru. Z czasem wyspecjalizował się w robieniu bardzo przemyślanych ogromnych masek charakteryzujących postaci. Stawiały aktorom nowe wymagania. To była furtka do wolności w socrealistycznym czasie ograniczeń.
– Kolor z nieba moich obrazów przechodził na horyzont sceny – konstatował Mikulski.
Był autorem projektów do kilkudziesięciu przedstawień, w tym także Mrożka, Różewicza. Widzowie dowiedzą się jak przebiegało realizowanie projektów w teatralnej pracowni i kto w nim uczestniczył.
– W początkowym okresie moje obrazy miały charakter teatralności – opowiada w filmie Mikulski.
Był członkiem stowarzyszenia artystycznego - II Grupa Krakowska pod egidą Tadeusza Kantora. Z tym artystą współtworzył także słynny teatr Cricot 2.
Nie bardzo lubił wystawy i o nie zabiegał o nie mimo, że publiczność na nie czekała. Wszystkie rodzinne uroczystości dokumentował pamiątkowymi, narysowanymi przez siebie kartkami, które wysyłał bliskim.
– Kochał, wielbił kobiety – wspomina Maria Zającówna–Radwan opowiadając o wizytach w maleńkiej garsonierze Mikulskiego na Floriańskiej w latach 50. – Ochoczo przyjęłam do wiadomości, że jestem muzą wielkiego malarza.
O malarstwie Mikulskiego i dziewięciu jego obrazach znajdujących się we wrocławskim Pawilonie Czterech Kopuł opowiada Anna Chmielarz, historyk sztuki.
Film przypomina także Mikulskiego poetę, ilustratora, twórcę filmów animowanych, które opracowywał plastycznie.
Dokument „Kazimierz Mikulski - na granicy snu i groteski” w reżyserii Marii Guzy zostanie wyemitowany w sobotę 10 lutego o 12.50 w TVP Kultura.