Decyzja zapadła w Gdyni na spotkaniu komisji oscarowej, której przewodniczył Robert Gliński.
Film "Sztuczki" otrzymał w 2007 r. Złote Lwy na festiwalu w Gdyni. Film Jakimowskiego nagrodzono łącznie na prawie 30 festiwalach - m.in. w Wenecji, Salonikach, Kijowie, Miami i Nowym Jorku.
W październiku "Sztuczki" trafią do kin m.in. we Francji, w Luksemburgu i Belgii.
Spośród filmów zgłoszonych przez poszczególne kraje jako filmy kandydujące do Oscara zostaną następnie wybrane filmy nominowane do Oscara, a wreszcie spośród nominowanych amerykańska Akademia Filmowa wyłoni zwycięzcę.
Nominacje do Oscarów 2009 zostaną ogłoszone w styczniu. Ceremonia rozdania Oscarów odbędzie się w drugiej połowie lutego.
[ul][li][link=http://www.rp.pl/artykul/9146,65052.html]Przeczytaj recenzję filmu[/mail][/li]
[li][link=http://www.rp.pl/artykul/9146,65424.html]Sylwetka reżysera[/mail][/li]
[/ul]
[ramka][b]Rozmowa z reżyserem "Sztuczek" Andrzejem Jakimowskim[/b]
[b]Rz: W "Sztuczkach" opowiada pan o bardzo delikatnych uczuciach. To pana sposób na kino?[/b]
[b]Andrzej Jakimowski:[/b] Nie lubię epatowania przemocą, cierpieniem i namiętnościami wymyślonymi, żeby widza zainteresować. Myślę, że kino nie musi czerpać siły wyłącznie ze zgiełku i dynamicznej akcji.
[b]A co jest według pana jego siłą?[/b]
Obraz filmowy jest dosłowny, dobrze tu funkcjonują symbole. Kamera to świetny środek obserwacji zwykłego życia i świata.
[b]Ten świat przefiltrowuje pan jednak przez swoją wyobraźnię.[/b]
"Zmruż oczy" i "Sztuczki" są filmami bardzo osobistymi. Ale ich tkanka jest wręcz dokumentalna. Kręcę w autentycznych plenerach i wnętrzach, często grają u mnie ludzie, którzy niechcący zaplątali się na plan, nieucharakteryzowani i nieubrani przez kostiumologa. W rolach głównych chętnie obsadzam naturszczyków. Praca z nimi jest trudna, zwłaszcza że nie zamęczam aktorów próbami i dublami, a wiele scen w moich filmach powstaje z marszu, bo lubię rejestrować niepowtarzalność chwil. Ale niezawodowi aktorzy wnoszą na ekran autentyzm.
[b]Mógłby pan zrobić obraz batalistyczny albo horror?[/b]
Dlaczego nie? Chętnie. Jeśli tylko mógłbym opowiedzieć mądrą, głęboką i wieloznaczną historię. I zabawić się konwencją.
[i]Rozmawiała Barbara Hollender, Gdynia, 2007 rok[/i][/ramka]