[b]Czy po kilkunastu latach spędzonych u boku W.J. Hasa wie pani, „Jak być kochaną”?[/b]
[b]Jadwiga Has:[/b] Nie do końca. Wiem, co ja czułam. To był najważniejszy mężczyzna w moim dorosłym życiu. Jak napisałam w książce („Życie w drugim planie”, wyd. Skorpion – przyp. red.), to ja odeszłam, więc nie były to łatwe lata, ale niezwykle dla mnie cenne.
[b]Dla widzów był mistrzem, wybitnym artystą, wizjonerem. Czy bardzo się zmieniał, gdy dzieliło się z nim „Wspólny pokój”? [/b]
Był człowiekiem z krwi i kości, a dla mnie mężczyzną, którego kochałam. Trudno było odnieść do życia prywatnego odbywający się w nim nieustannie proces twórczy. Oczywiście były dni, kiedy musiałam siedzieć cicho jak trusia. Były inne, gdy dyktował mi scenopis. Niezwykle precyzyjny. Pisałam go ręcznie.
[b]Mąż dzielił się z panią pasją?[/b]
Przyjeżdżali do nas Czeszko czy Brandys. Wojtek uzgadniał z nimi kierunek scenariusza. Słuchałam tych dyskusji, ale byłam zbyt młoda, by w pełni je zrozumieć i docenić. Dziś wysnułabym z tamtych spotkań dużo więcej wniosków.
[b]
Łatwiej byłoby zrozumieć wtedy fenomen twórczości Hasa, wielopłaszczyznowy i precyzyjny jak konstrukcja „Rękopisu znalezionego w Saragossie”?[/b]
Wtedy nikt tego fenomenu w pełni nie doceniał. Ja też, mimo że zagrałam w „Rękopisie...” jedną z głównych ról kobiecych – Donny Inez Moro, ale obserwowałam też powstawanie m.in. „Sanatorium Pod Klepsydrą” czy „Lalki”.
[b]Dlaczego zdecydowała się pani opisać życie z W.J. Hasem? [/b]
Do dziś nie mogę i nie chcę się uwolnić od tamtych lat. Mąż, w pewnym sensie, spełnił w moim życiu rolę Pigmaliona. Chciałam się z tym rozliczyć i jakoś zrewanżować mu. Pisałam te wspomnienia w czasie, gdy w Polsce o nim trochę zapomniano. Bardziej był doceniany za granicą. Pomyślałam, że książka skierowana do szerszego odbiorcy, w której na tle naszego prywatnego życia napiszę o jego twórczości i jej kulisach, przywróci zainteresowanie jego osobą i filmami.
[b]Z pani książki dowiedzieć się można, że Has piekł ciasta i łowił ryby...[/b]
Uwielbiał też filmy Disneya i zabawy kolejką Piko. Podobno w każdym mężczyźnie tkwi dziecko. W jego osobowości chłopiec zajmował dość pokaźne miejsce. To mnie w nim rozczulało i bawiło. Miał w sobie coś szelmowskiego. Chciałabym, żeby i takiego go zapamiętano.
[ul][li] Wieczór specjalny W.J. Hasa – Iluzjon FN, Biblioteka Narodowa, Warszawa, al. Niepodległości 213, godz. 19 26.10, bilety 11 zł [/li][/ul]