O warsztacie pisania gorzkich komedii i burzliwej współpracy z Susanne Bier i Larsem von Trierem, z Anną Serdiukow rozmawia Anders Thomas Jensen, laureat Oscara i dwukrotnie nominowany do tej nagrody duński filmowiec, współautor scenariusza „Wesela w Sorrento".
Anna Sediukow: Nawiązując do angielskiego tytułu filmu „Love is all you need" – czy to, czego nam naprawdę trzeba to właśnie miłość? Czy można żyć tylko nią?
Anders Thomas Jensen:
A dlaczego nie?
To dość idealistyczne podejście.
No dobrze, ja też w to nie wierzę. Ale Susanne Bier [reżyserka filmu – przyp. red.] wierzy. Stąd taki tytuł, choć chętnie zapytałbym specjalistów od promocji, co strzeliło im do głowy, bo myślę, że to także ich sprawka. Nie miałem wiele do powiedzenia w tym temacie, ale wydaje mi się, że tytuł usprawiedliwia gatunek filmu, czyli romans z elementami komedii. Mój tytuł był inny.
Jaki?
„Łysa fryzjerka".
Serio?
Serio. Uważam, że jest zaczepny. Wyróżnia się spośród innych. „Love is all you need" jest mdławe. Ale co zrobić.
Czytaj więcej w Kulturze Liberalnej
Zwiastun filmu "Wesele w Sorrento"