Reklama

Niebywała historia Gene Gutowskiego

Zmarły w 2016 roku Gene Gutowski, słynny producent kultowych dzisiaj filmów, m.in. „Wstrętu”, „Matni” czy „Nieustraszonych pogromców wampirów”, zdążył dwa lata przed śmiercią opowiedzieć historię swego życia przed kamerą, do czego sprowokował go jego syn – Adam Bardach.

Aktualizacja: 17.01.2017 11:58 Publikacja: 17.01.2017 11:53

Niebywała historia Gene Gutowskiego

Foto: YouTube

W 2001 roku przyjaciel ojca, Roman Polański, zaprosił go do pracy nad „Pianistą”. I ta praca – jak wyjaśnia syn – podłożyła podwaliny pod dokument. Syn opowiada też, że nie wiedział, że byli Żydami, bo ojciec ich chronił przed prawdą…

Gene Gutowski urodził się jako Witold Bardach w zasymilowanej rodzinie żydowskiej w wielokulturowym, bogatym w zabytki i tradycje Lwowie.

Żydzi pojawili się we Lwowie już w XIV wieku – sto lat po założeniu miasta. Jego rodzina nie była religijna i on sam nie bywał w synagodze. Dla nazistów byli jednak Żydami, choć Gutowski mówi, że oni sami się za Żydów nie uważali – byli całkowicie zasymilowani.

– Z tym cudownym miastem są związane szczęśliwe wspomnienia z dzieciństwa – uśmiecha się Gutowski.
Wspomina niedzielne obiady z ojcem w restauracji, w czasie których jadał tradycyjne polskie flaczki. I dodaje, ze nadal nosi w pamięci ich smak.

Silni mężczyźni w rodzinie – a było ich wielu – wpoili mu potrzebę elegancji. Uważa, że to pomogło mu przetrwać wojnę, bo zawsze był bardzo zadbany. Miał 14 lat, gdy wybuchła II wojna światowa – wtedy konieczna stała się zmiana nazwiska na Eugeniusz Gutowski. Po wybuchu wojny jego rodzina próbowała opuścić miasto. Do Lwowa wkroczyła najpierw Armia Czerwona, a następnie Niemcy. Pierwsze dni nazistowskiej okupacji przeżył dzięki aryjskim papierom. Szybko zorientował się, że musi porzucić rodzinę i uciekać z rodzinnego miasta. Biegle znał niemiecki i miał aryjski wygląd.

Reklama
Reklama

Opowiada, w jakich okolicznościach malował portret Marksa, a potem Lenina. O tym, że było to dobrze wynagradzane zajęcie i że przez noc powstawały nawet dwa portrety.

– Naprawdę umiem malować go do dziś – opowiada Gutowski w filmie. – Muszę przyznać, że byłem nastoletnim dostawcą sowieckiej propagandy.

Przejmująco opowiada o śmierci matki w obozie w Bełżcu, ojca, młodszego brata otrutego przez wuja cyjankiem, gdy nie było nadziei na nic innego tylko powolne umieranie…

Tuż po wojnie był agentem specjalnym, tropiącym wojennych zbrodniarzy, a także ilustratorem mody.

Los nie szczędził Gutowskiemu prób i zwrotów akcji jak w sensacyjnym filmie – aż trudno to wszystko sobie wyobrazić. Do tego miał prawdziwy talent zajmującego opowiadania – o czym widzowie przekonają się słuchając jego niebywałej historii.

Premiera dokumentu „Mój tata Gene Gutowski” w wtorek 17 stycznia o 21. W Canal+ Discovery.

Film
Nie żyje Robert Duvall, consigliere z „Ojca chrzestnego”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Film
Nie żyje Frederick Wiseman, wybitny dokumentalista
Film
Nie żyje Jerzy Słonka. U Barei reprezentował brygadę młodzieżową, sprawdzał „ledykimację”
Film
Berlinale 2026: represje dla niepokornych i listy proskrypcyjne
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama