Wydane przez Galapagos Films „Wielkie kłamstewka” są ekranizacją powieści Liane Moriarty, australijskiej pisarki, której powieści osiągają ogromne nakłady. Ta trafiła na pierwsze pierwsze miejsce listy bestsellerów „New York Timesa”. I jest tak filmowa, że musiała trafić na ekran.

Serial wyprodukowała telewizja HBO, w jego obsadzie znalazły się wielkie gwiazdy z Nicole Kidman i Reese Witherspoon na czele. Zresztą produkcja ruszyła właśnie dzięki tym aktorkom bo to one zachwyciły się powieścią i kupiły do niej prawa. Chciały, by powstał z niej film, jednak ostatecznie zaakceptowały konwencję mini-serialu.

Akcję ‚Wielkich kłamstewek” Amerykanie przenieśli z przedmieść Sydney do spokojnego nadmorskiego miasteczka w Kalifornii. Monterey to miejsce-marzenie, spełnienie amerykańskiego snu. Wspaniałe rezydencje zamieszkują zamożni, szczęśliwi ludzie, którzy mają wspaniałe dzieci. Ale jak to zwykle bywa za tą fasadą kryją się rozmaite tajemnice, niespełnienia, dramaty.

Zagrana przez Witherspoon Madeline jest elegancka, energiczna, władcza. Jej najbliższa przyjaciółka Celeste, w którą wcieliła się Nicole Kidman – odwrotnie. To osoba małomówna, spokojna, skupiona, łagodząca konflikty.

Obie są zamożne i przynajmniej pozornie wolne od zmartwień i problemów. Nie do końca wiadomo dlaczego dopuszczają do siebie Jane - dziewczynę, która zjawia się nagle w miasteczku i ewidentnie do nich nie pasuje. Samotną matkę, w kraciastej koszuli i trampkach. Na dodatek jej mały syn-pierwszoklasista natychmiast wchodzi w konflikt z kolegą – synem miejscowej businesswoman, którą też kreuje nie byle kto, bo Laura Dern.

W tle tej opowieści jest zbrodnia, do której dochodzi w miasteczku, widz o niej wie, ale autorzy serialu nie zdradzają ani kto zginął ani kto zabił. I nie śledztwo jest tu najważniejsze. Twórcy serialu budują wielowątkową, bardzo ciekawą opowieść o ludziach. O tym wszystkim, co kryje się w pozornie idealnym życiu, w pozornie idealnym świecie. To również opowieść o stereotypach, o tym, jak siebie postrzegamy nawzajem. Bo w serialu pojawiają się wypowiedzi ludzi z miasteczka, którzy mogą stać się świadkami w policyjnym śledztwie. Ludzie, którzy mają wyrobione zdanie na każdy temat. A przecież tak naprawdę niewiele wiedzą.

„Wielkie kłamstewka” ogląda się znakomicie. To rodzaj soap-opery zaglądającej do domów i dusz bohaterów, jednak w najlepszym wydaniu. I jeszcze ci świetni aktorzy! Może to i trochę „babska” opowieść, ale jaka ciekawa. Trudno się oderwać od ekranu.