Jako pierwszy tańczył z animowanymi filmowymi postaciami. Był wymagający wobec innych, ale i wobec siebie. Miał już pozycję zawodową, gdy zaciągnął się w czasie II wojny światowej do marynarki, choć wcale nie musiał. Realizował z innymi filmowcami obrazy instruktażowe, m.in. jak postępować z ofiarami stresu pourazowego i sam w nim zagrał.
Jego powojenny dom był otwarty na ludzi, których zawsze było w nim pełno. Jako pierwszy wyprowadził musical na ulice („Na przepustce”), by tam nagrywać sceny. Mimo to w 1952 roku, u szczytu sławy, opuścił Amerykę. O powodach tej decyzji dowiedzą się widzowie. Tak jak o klapie, która także stała się jego udziałem. Do tego rozwiodła się z nim żona. Ale Gene Kelly nie przestał próbować uczynić taniec sztuką i – w Europie mu się to dawało.
– Miał niezwykłe i ciekawe życie – uważa jego syn, Timothy Kelly.
I był świetnym ojcem – jak mówią jego dzieci, dla których rezygnował z ról, gdy życie stawiało go przed kolejnymi trudnymi wyzwaniami. Po odejściu pierwszej żony, druga zmarła na białaczkę osierocając dwójkę ich małych dzieci.