Bardzo ciekawe są liczby dotyczące LPP. Na 2,5 tys. osób pracujących w spółce 350 jest w IT. Można by powiedzieć, że to średniej wielkości firma informatyczna w Polsce, a tymczasem mówimy o spółce odzieżowej. Dlaczego w LPP jest tylu informatyków?
Trafnie pan to zauważył. My określamy siebie mianem firmy fashiontech, czyli firmy technologicznej działającej w branży odzieżowej. Na szczęście mamy też zachowane właściwe proporcje, bo przy 350 informatykach dwa i pół razy więcej osób zajmuje się projektowaniem i produkcją odzieży. Te liczby pozwalają powiedzieć, że jesteśmy największym producentem i eksporterem polskiej odzieży na świecie i jednym z największych eksporterów polskiej myśli technicznej. Bo tych 350 informatyków tworzy wiele produktów IT szytych na miarę dla LPP, które następnie są implementowane w 23 krajach, w których obecnie sprzedajemy nasze towary.
Jaka jest rola działu IT w LPP?
Dzisiaj klient ze swoimi wymaganiami jest coraz bardziej świadomy, jest tzw. smart konsumentem i wymusza na nas wiele zmian. Kiedy spojrzymy na modę, to kiedyś model był taki, że projektowało się kilka miesięcy wcześniej. Dziś świat się zmienił. Są smartfony, są social media. Gdy klient zobaczy coś interesującego na ulubionej influencerce, natychmiast chce to kupić. I nie ma kilku miesięcy na sprowadzenie takiego wzoru, bo potem już nikt go nie kupi.
Zatem mamy bardzo złożony system informatyczny, który wspomaga bardzo szybkie projektowanie, kontroluje łańcuch dostaw. Także dzisiaj potrafimy w ciągu czterech tygodni przejść od pomysłu do wprowadzenia nowego wzoru na półki. Mamy również wysokozautomatyzowane magazyny, które są obsługiwane przez systemy informatyczne. Nasi informatycy współtworzą takie magazyny. Mamy bardzo nowoczesny magazyn w Pruszczu. W ciągu dwóch lat powstanie ultranowoczesny magazyn w Brześciu. Wstępne plany pokazują, że to będzie ewenement na skalę światową.