W jaką stronę zmierza polski sektor bankowy? Jaka jest jedna rzecz, która powinna się zmienić? 

Sektor bankowy odgrywa fundamentalną rolę w rozwoju naszej gospodarki i wspieraniu społeczeństwa. Odbywa się to na wielu płaszczyznach. Najbardziej podstawową, której byśmy oczekiwali od banków, jest finansowanie przedsiębiorców, finansowanie inwestycji na dużą skalę. I tu pojawia się już pierwsze wyzwanie. Bo to, czego byśmy chcieli i oczekiwali, nie zawsze jest zgodne z tym, co widzimy. Na koniec zeszłego roku w bilansach banków było więcej dłużnych papierów skarbowych niż kredytów. Taka sytuacja nie występuje w żadnym innym kraju europejskim, żeby banki de facto finansowały potrzeby państwa, a nie potrzeby przedsiębiorców.

Z punktu widzenia bankowców pewnie to jest prostsze, bo wystarczy kupić obligacje skarbowe, które nie są obciążone podatkiem bankowym.

Taka jest prawda, nie ma co ukrywać, że jest inaczej. To, jak jest skonstruowany podatek bankowy, jest wyzwaniem systemowym. Promuje on de facto inwestycje w papiery skarbowe, które dodatkowo nie pociągają za sobą kosztów obsługi. Natomiast banki także wskazują – i trzeba przyznać, że to też jest prawda – że popyt na kredyty nie jest tak duży, jak byśmy sobie tego życzyli. Dodatkowo zalewają nas środki z różnych dotacji z Unii Europejskiej, które w dużej mierze zastępują finansowanie kredytowe.

A co się może dziać na scenie bankowej z punktu widzenia właścicielskiego? Są marki, które do nas wracają, mamy też nowe brandy. Czy obecni gracze są na tyle silni, by przetrwać, czy też czeka nas kolejna runda konsolidacji?

Bankowość to biznes skali. Większym bankom zawsze łatwiej będzie realizować znaczące inwestycje, które w dzisiejszych czasach są krytycznie istotne. Ponadto, nasz sektor jest rozdrobniony i widzę w nim dalszy potencjał konsolidacji. Dlatego uważam, że konsolidacja będzie postępować. Bardzo ciekawe jest też to, o czym pan wspomniał. Pojawiają się nowe brandy, takie jak Grupa Erste, są brandy, które znamy, i które już były w Polsce, jak UniCredit. Pojawiają się też zupełnie nowe marki, jak na przykład Trade Republic. Każdy z nich koncentruje się na trochę innych segmentach i obszarach rynku. Ale powinniśmy oczekiwać, że ich obecność w Polsce spowoduje, że dodatkowa konkurencja będzie napędzać rozwój, a tym samym przełoży się to na dodatkową wartość dla klientów.

Wspomniała pani o technologiach. Jak banki w Polsce mogą wykorzystywać nowe technologie? Myślę oczywiście choćby o sztucznej inteligencji, którą już testują. Gdzie z punktu widzenia klienta możemy zobaczyć obecność tych nowych elementów?

Banki swoją przygodę ze sztuczną inteligencją zaczęły  od usprawniania procesów wewnętrznych. To naturalne, to była bezpieczna przestrzeń do nauczenia się korzystania z tej technologii. Dziś coraz śmielej wdrażają rozwiązania oparte o AI na linii kontaktu z klientem, np. w ramach contanct center. Myślę, że już niedługo zaczniemy coraz szerzej mówić o bankowości kognitywnej, czyli takiej, która przewiduje nasze potrzeby, oferuje produkty w punkt dopasowane do naszych potrzeb i do kontekstu sytuacji.

Z  instrumentów wykorzystujących nowe technologie najszybciej będzie korzystać młode pokolenie?

Te rozwiązania będą dostępne dla wszystkich, ale naturalnie różne grupy klientów będą miały różne poziomy ich adopcji. Młodzi klienci są nauczeni przez duże firmy technologiczne, przez e-commerce, platformy streamingowe tego, że od rozwiązań, z których korzystają, oczekują, że będą niezwykle proste, intuicyjne i przede wszystkim natychmiastowe. Te oczekiwania przełożyli też na sektor bankowy. Oczekujemy rozwiązań dopasowanych do naszych potrzeb i tego, że będą realizowane niemal natychmiast.

-not. jer