Reklama
Rozwiń
Reklama

Eksport rąk, import pomysłów

Bilans korzyści i strat z eksportu siły roboczej zależeć będzie od tego, ilu emigrantów zarobkowych wróci i ile przywiozą kapitału, wiedzy oraz doświadczenia

Aktualizacja: 18.01.2008 18:28 Publikacja: 02.01.2008 20:24

Przed trzema laty, z chwilą wejścia do Unii Europejskiej, narodziła się nasza nowa specjalność eksportowa – eksport pracowników. Jego rozmiary są znaczące – do pracy wyjechało ponad 2 mln osób. Na taką liczbę wskazują szacunki GUS, według których na emigracji zarobkowej przebywało w końcu 2006 roku 1950 tys. Polaków wobec 1450 tys. w końcu 2005 roku. Zatem w ciągu 2006 roku na emigrację wyjechało dodatkowo pół miliona osób. W 2007 roku – w związku z poprawą sytuacji na krajowym rynku pracy – eksport ten mógł być nieco mniejszy, ale liczba Polaków zarabiających za granicą na pewno wzrosła.

Czy taki eksport się opłaca? Nawet pomijając korzyści (realizacja prawa do swobodnego wyboru miejsca życia i pracy) i straty niematerialne (rozłąka z rodziną i negatywne tego konsekwencje, samotność, skutki demograficzne) trudno na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie.Z jednej strony eksport dostarcza dewiz. Według szacunków NBP w 2006 r. pracujący za granicą przesłali do Polski aż 4,4 mld dolarów, a przecież przekazy nie obejmują wszystkich pieniędzy przywożonych do Polski. To plus.

(15 proc. naszych zasobów siły roboczej) w istotny sposób zmienia sytuację na rynku pracy. Można powiedzieć, że jest to przejście od rynku pracodawcy do rynku pracownika, czego skutkiem jest 12-proc. wzrost przeciętnej płacy. Jest to niewątpliwie plus dla zatrudnionych, ale spory minus dla firm, które muszą coraz więcej wydawać na pensje, rosną więc ich koszty, a maleje konkurencyjność. Szybki (za szybki?) wzrost wynagrodzeń przekłada się także na przyspieszenie inflacji, która zaczyna być groźna dla dalszego rozwoju gospodarczego.

Jeżeli przyjmiemy, że saldo dotychczas wymienionych czynników jest zerowe, to bilans korzyści i strat z eksportu siły roboczej zależeć będzie od tego, ilu emigrantów zarobkowych wróci i ile przywiozą kapitału, przy czym chodzi nie tylko o ten materialny, lecz przede wszystkim o wiedzę, doświadczenie i pomysły.

Żyjąc i pracując (nawet w zawodach niewymagających specjalnych kwalifikacji) w innym świecie, ludzie ci poszerzają swoje horyzonty, przyswajają nowe nawyki, przejmują inny model konsumpcji itd. Wszystko to sprawia, że dużo łatwiej im wykryć dziury w zaspokajaniu potrzeb konsumentów. A to najlepsza recepta na stworzenie własnego dobrze prosperującego biznesu.

Reklama
Reklama

Bohaterowie serialu „Motel w pół drogi” mają już pomysł na biznes. Trzymajmy kciuki, żeby i im, i tysiącom wracających rodaków się powiodło.

Od kiedy niektóre kraje europejskie otworzyły rynek pracy dla nowych krajów członkowskich UE, wielu Polaków (tak naprawdę nikt dokładnie nie wie ilu) opuściło Polskę w poszukiwaniu zatrudnienia. Wszyscy odczuwają już konsekwencje tych wyjazdów. Oto najważniejsze z nich.

Duży odpływ pracowników za granicę w połączeniu z szybkim rozwojem krajowych przedsiębiorstw i wzrostem zapotrzebowania na pracę przyczynił się do powstania dotkliwych braków kadrowych. Wiele przedsiębiorstw ma problemy ze znalezieniem pracowników i zaczyna to być barierą w ich rozwoju. Najbardziej fachowców brakuje w branży budowlanej, w przemyśle, w firmach usługowych. Odczuwają to zresztą nie tylko firmy, ale także konsumenci. Niejeden z nas narzekał na kłopoty ze znalezieniem fachowców do remontu mieszkania. W supermarketach stoimy w długich kolejkach przed kasami również m.in. dlatego, że sklepy te nie mogą znaleźć odpowiedniej liczby kasjerów.

Bezpośrednią konsekwencją braków kadrowych jest nasilanie się presji na wzrost wynagrodzeń. Chcąc zatrudnić dodatkowych pracowników lub utrzymać dotychczasowych, firmy muszą akceptować wyższe żądania płacowe. Wzrost wynagrodzeń przewyższający poprawę wydajności pracy powoduje spadek konkurencyjności przedsiębiorstw i w konsekwencji prowadzi do wzrostu cen i inflacji, na co wielokrotnie zwracała uwagę Rada Polityki Pieniężnej.

Według szacunków NBP w 2006 r. migranci zarobkowi przesłali do Polski aż 4,4 mld dolarów. Środki te mogą np. zostać przeznaczone na założenie własnej firmy, zakup nieruchomości, remont domu, zakup komputera itp.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Ekonomia
Polscy liderzy w Davos w czasie Światowego Forum Ekonomicznego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama